Dr Manuel Guzmán jest wykładowcą na Katedrze Biochemii i Biologii Molekularnej na Uniwersytecie w Madrycie. Studia doktoranckie w ramach tej uczelni ukończył w roku 1990. Niemal cała jego kariera, od lat 90 do dziś, została poświęcona badaniom nad kannabinoidami – substancjami zawartymi w marihuanie, ich wpływem na przetrwanie komórek oraz ich tworzenie. Zajmuje się przede wszystkim podstawami molekularnymi ich działania, czyli tym, jak owe pojedyncze cząsteczki zmieniają kierunek procesów zachodzących w komórkach. Poprzez dokładne poznanie owych mechanizmów udało mu się przedstawić propozycje nowych zastosowań owych substancji, a każde kolejne odkrycie przybliża nas do rozwikłania ich tajemnicy. Współpracuje m.in. z dr Chiristiną Sanchéz, której badania w ostatnim okresie skupiają się przede wszystkim na efektach kannabinoidów w leczeniu raka piersi.

W związku z licznymi pytaniami, wątpliwościami które zastanawiają nie tylko nas, ale również użytkowników naszego portalu, zdecydowaliśmy się zebrać najczęstsze z nich, i wystosowaliśmy list do dr Guzmána, z prośbą o wyrażenie opinii. Dotyczyły nie tylko efektów działania kannabinoidów, ale też przykładowych dawek owych substancji, kombinacji różnych z nich, i tego, jaki mogą mieć wpływ na siebie. Jego reakcja przekroczyła nasze oczekiwania – nie tylko zdecydował się na odpowiedź, ale z własnej inicjatywy zaproponował nam wywiad. W sposób wyczerpujący przedstawił nie tylko praktyczne aspekty dotyczące ich zastosowania, ale przede wszystkim – naszą obecną wiedzę na temat kannabinoidów.

Witam serdecznie! Jako portal medycznyolej.org zebraliśmy od naszych użytkowników najczęściej zadawane pytania na temat medycznej marihuany, które uprzednio Panu przesłaliśmy. Szczególnie interesuje nas czy jest naprawdę skuteczna w leczeniu chorób, przede wszystkim nowotworowych.

Witaj. Co prawda nie mam tej listy przy sobie, ale pamiętając czego mniej więcej dotyczyły mogę od razu powiedzieć – to było zbyt optymistyczne założenie, że będę w stanie odpowiedzieć na nie wszystkie. Dlatego, że generalnie rzecz ujmując, znajomość skuteczności kannabinoidów w leczeniu różnych nowotworów u ludzi jest praktycznie żadna. To znaczy, do dziś nie wiemy jaka dawka jest potrzebna, i ile czasu ma trwać takie leczenie, ani jakie dokładnie mają być proporcje różnych składników, na przykład THC oraz CBD. Nie mam naprawdę pojęcia. Zatem, wszystkie nasze działania na tym polu są intuicyjne, dlatego myślę że lepiej nieco zmodyfikować charakter naszego wywiadu, i obniżyć wymagania, nie skupiać się na dawkach, kombinacjach i czasach podania, które pojawiały się na liście pytań, bo tak naprawdę będę musiał na większość odpowiedzieć „nie wiem, nie wiem, nie wiem”. Dlatego, że takich wiadomości nie ma nikt. Możemy bez problemu rozmawiać o wskazaniach, ogólnych efektach i wytłumaczyć niektóre rzeczy używając nieco logiki. Możemy rozmawiać o różnych wskazaniach, sposobach podania które są najlepiej tolerowane w innych chorobach, aby ujrzeć całe spektrum działania kannabinoidów. Ale o skuteczności? Raczej nie.

Zatem wciąż tego nie wiemy na pewno.

Nie, nic z tych rzeczy.

Jedno z naszych pytań dotyczy właśnie sposobu podawania tych środków. Jaka droga byłaby najlepsza dla oleju z konopi? Pana zdaniem która byłaby najlepsza, przykładowo wcieranie go bezpośrednio w skórę, przyjmować go drogą doustną, forma czopków czy inna?

Oczywiście zależy to od rodzaju choroby z którą się zmagamy. Mówimy o raku?

W tym przypadku tak. Oczywiście w przypadku raka każdy jest odmienną chorobą.

Mamy się zatem skupić na efektach przeciwnowotworowych czy medycynie paliatywnej, takiej jak leczenie nudności czy bólu?

W kwestii bólu sądzę że mamy wystarczająco dużo dostępnej literatury oraz dowodów na ich skuteczność. Palona marihuana czy leki takie jak Sativex, w formie sprayu już zostały objęte sporą ilością badań. To co mnie zastanawia, a także użytkowników naszego portalu to kwestia leczenia samego nowotworu za pomocą marihuany.

Ja, tak jak wspomniałem wcześniej, nie mogę powiedzieć że poczyniono już wszystkie konieczne badania na tym polu. Tak samo nie odważyłbym się powiedzieć że ktokolwiek na tym świecie wie na jaki konkretnie rodzaj neuropatii najlepsza będzie marihuana palona, olej z marihuany, Sativex czy czopki… I jaki stosunek THC do CBD jest lepszy w każdym przypadku chociażby neuropatii związanych z rakiem, czy innych typów bólu które mu towarzyszą – chociażby te, będące rezultatem zabiegu chirurgicznego. Z zewnętrz odbiera się wrażenie, że znajomość na temat skutków działania kannabinoidów u ludzi jest bardzo dobra w niektórych wskazaniach. Lecz ja twierdzę że w żadnej nie jest wystarczająco dobra. Mamy jednak dobre początki, z wyśmienitymi rezultatami u niektórych pacjentów i to jest oczywiście ważne, tym bardziej dla mnie – jestem gorącym zwolennikiem używania marihuany medycznej. Ale jej używanie nawet we wskazaniach tak „klasycznych” jak ból, nudności czy spazmy jest dalekie od ideału. Odejdźmy jednak od kwestii podstawowych – czyli zastosowań marihuany w medycynie paliatywnej, gdzie mamy dużo wzmianek o pojedynczych sukcesach, także wśród większych grup pacjentów, w ostatnich czasach przede wszystkim z zastosowaniem oleju z marihuany, gdzie widać te pozytywne skutki. W kwestii efektów antyrakowych, jeśli miałbym zachować absolutną ścisłość – nie mamy dotąd żadnych dowodów na to, że marihuana może być lekiem przeciwnowotworowym. Jeśli zezwolimy sobie na pewną dozę optymizmu, można jednak uznać że w niektórych przypadkach, w pewnych, wybranych nowotworach marihuana wykazywała jakiś efekt przeciwnowotworowy – u niektórych osób, u pojedynczych pacjentów. To izolowane przypadki – bo dotąd nie mamy badań na dużych kohortach chorych. Jeśli założymy, że te efekty są związane bezpośrednio z działaniem marihuany, pozostaje pytanie – które z kannabinoidów biorą w tym udział? A może konieczne jest połączenie konopi z innymi czynnikami? Na przykład użycie marihuany wspólnie z innymi formami terapii, jak chemioterapia, hormonoterapia, radioterapia i podobne. Albo interakcja marihuany z pewnymi nawykami -aktywnością fizyczną, zmianą diety, uprawianiem medytacji… A może efekt marihuany to po prostu efekt placebo? Mam na myśli – wszystkie te czynniki zakłócające, tak przecież złożone, sprawiają że można skrytykować każde z badań klinicznych – żadne z nich nie jest „prawdą objawioną” nie do obalenia. Niewiele wiadomo o zastosowaniach marihuany w onkologii, a tylko trochę więcej w medycynie paliatywnej. Ale czy konopie działają antynowotworowo? Ja tego nie wiem. Sądzę, że nikt tego nie wie, ze wszystkich 8 mld ludzi zamieszkujących Ziemię.

To, co mogę rzec z pewnością, to fakt że u niektórych pacjentów przy podawaniu marihuany zaobserwowano pewną, potencjalnie pozytywną odpowiedź, że te efekty na pewno miały miejsce, i że możliwe że istnieje pewna relacja przyczynowo-skutkowa między zastosowaniem marihuany a owymi rezultatami. Ale żeby udowodnić, że taka relacja istnieje na pewno, potrzeba wiele badań z duża ilością pacjentów. Mówię tak bo byłbym pierwszą osobą, która byłaby tym zainteresowana. Od 20 lat pracuję w laboratorium, robiąc eksperymenty na myszach i szczurach, i gdyby okazało się, że marihuana ma naprawdę działanie przeciwnowotworowe – byłbym zachwycony. Mówimy oczywiście o takich efektach u ludzi.

Dlatego uważam – warto jest dawać nadzieje, ale nie fałszywe nadzieje pacjentom. Trzeba zdecydowanie zaznaczyć, że nasze wiadomości na tym polu są mocno ograniczone – przynajmniej do tej pory. Ale ufamy, że w najbliższych latach wygramy tą walkę, nieprawdaż?

Jednak podczas konferencji poświęconej marihuanie w Pradze w tym roku współpracująca z Panem prof. Christina Sanchéz zaprezentowała podsumowanie waszej wieloletniej współpracy. Wspominała też o próbach leczenia raka piersi u ludzi, które mają miejsce właśnie w Hiszpanii, innych dotyczących leczenia glejaka wielopostaciowego w Wielkiej Brytanii oraz próbach leczenia guzów organów wewnętrznych w Izraelu.

Tak, jednak Christina która pracuje ze mną powiedziałaby to samo [o kannabinoidach]. Istnieje jak dotąd jedna zaledwie praca, będąca udokumentowaniem efektów tetrahydrokannabinolu u chorych z nawrotem glejaka wielopostaciowego. To badanie przeprowadziliśmy wspólnie wiele lat temu. Ale nie da się z niego wyciągnąć żadnych wniosków, ani statystyk. Bo to malutka grupa pacjentów – 9. Tylu mogliśmy zebrać przy limicie funduszy, którymi dysponowaliśmy na poczet tego badania. Poza tym byli to pacjenci z bardzo poważnym stanem klinicznym, z krótką prognozą życia, i żaden z nich, rzecz jasna, nie przeżył mimo leczenia. Równocześnie to pierwsze badanie pokazało że THC jest bezpieczny, nie szkodzi pacjentom. A to najważniejsze zadanie badań klinicznych fazy pierwszej. Potem dopiero, w kolejnej fazie możemy sprawdzać czy jest skuteczny – kiedy mamy pewność, że nie szkodzi. Jednak uwzględniając kryteria radiologiczne, biochemiczne, po analizie materiału pobranego drogą biopsji od chorych, jak się wydaje u niektórych z nich zaobserwowano efekt przeciwnowotworowy THC. To jedyne badanie kliniczne, które na ten temat zostało opublikowane. Obecnie w Wielkiej Brytanii inna grupa bada obecnie efekt Sativexu, mieszanki CBD i THC skojarzonego z temizolomidem w nawrocie glejaka wielopostaciowego. My natomiast przygotowujemy się dopiero do badania nad pierwotnym glejakiem wielopostaciowym, nie jego nawrotem, z użyciem THC, CBD i temizolomidu jako pierwszej linii leczenia. Trzeci rzeczywiście dotyczy efektów CBD w guzach narządów litych, i ma miejsce w Izraelu. Obecnie jest w toku, i obejmuje aż 60 pacjentów. W dłuższej perspektywie mamy nadzieję rozpocząć badanie nad efektami CBD w raku piersi tutaj, w Madrycie, ale mamy ogromne opóźnienie, a nim się rozpocznie upłynie przynajmniej rok – musimy uzyskać wszystkie wymagane zgody. Istnieje wiele badań przeprowadzonych na myszach – jednak to nie to samo badania na ludziach.

Ostatnio wśród pacjentów istnieje pewien trend zażywania oleju z konopi. Niektórzy biorą go pod kontrolą lekarza, inni częściowo się jej wymykają lub stosują go całkowicie niezależnie. W Waszym kraju pewnie jest podobnie?

Niestety nie, w Polsce olej z marihuany jest wciąż nielegalny.

Myślałem, że jest podobnie jak w Hiszpanii. Widzisz, u nas jest na samej granicy owej „legalności”. Ale dzięki temu chorzy mają dostęp do produktu o znanym składzie, dobrej jakości. Są też organizacje, które umożliwiają obserwację efektów tego oleju u chorych w długiej perspektywie czasu. Współpracują z nimi lekarze, albo takie osoby jak ja czy Christina Sanchéz, w charakterze doradcy w sprawie przygotowania tych leków. Dzięki tym obserwacjom będzie można określić jakie są odległe efekty stosowania tego oleju w różnych wskazaniach, ale w tym momencie upłynęło zbyt mało czasu, by odpowiedzieć na gnębiące nas pytania. A i tak badanie polegające na obserwacji ma pewne wady, i nie jest tak wiarygodne jak prawdziwe badania kliniczne.

Między innymi brak grupy placebo?

Brak grupy placebo, czy obecność różnych „czynników zakłócających”. Ale obserwujemy pewne izolowane przypadki pacjentów których stan zdrowia istotnie się poprawia kiedy przyjmują marihuanę. Czy to efekt samej marihuany, efektu placebo w połączeniu z marihuaną czy wspomnianych czynników zakłócających (dieta, styl życia) – dziś tego nie wiemy. Mogło być też tak że zwykłym zbiegiem okoliczności początek zażywania marihuany zbiegł się z poprawą kliniczną. Czy istnieje tutaj związek przyczynowo-skutkowy? Tego też nie da się potwierdzić. Jest zbyt wcześnie by nastawiać się mocno optymistycznie, ale możemy mieć pewną nadzieję na pozytywne wyniki w przyszłości – przynajmniej moim zdaniem.

W Izraelu czy Kanadzie też czyni się takie obserwacje. Z biegiem lat będzie można powiedzieć w jakiej formie, dawce i u jakiej osoby marihuana daje najlepszy efekt. Warto przypomnieć że organizacja WHO wyróżnia przynajmniej 200 rodzajów raka – byłoby naiwnością myśleć, że THC zadziała na wszystkie z nich. To znaczy tak, to byłoby wspaniałe! Ale pozostańmy realistami.

Nie istnieje zatem lek dobry na wszystko?

Nie ma żadnego leku który miałby takie właściwości. Musielibyśmy mieć niesamowite szczęście aby okazały się nim właśnie kannabinoidy, prawda?

Trzeba sprawdzić w jakich typach raka, pod względem anatomopatologicznym, działają kannabinoidy. Potem w tych typach zawierają się różne podtypy, a dalej – różne odmiany pod względem genetycznym, molekularnym. Będą podtypy, które będą reagowały zupełnie inaczej niż pozostae. Jak rak piersi – inny charakter ma rak wrażliwy na działanie hormonów, który leczy się tamoksyfenem, czy innymi antyestrogenami, następnie typ HERR2+, w którym wciąż jest aktywny pewien przekaźnik w błonie komórkowej, nakazujący komórce by rosła, a leczony jest przeciwciałem monoklonalnym – herceptyną. W każdym typie raka są takie podtypy, a każdy należy leczyć inaczej. Musimy bardzo ostrożnie podejść do sprawy i wytypować te typy i podtypy nowotworów, w których marihuana będzie miała działanie terapeutyczne. I ile THC, CBD potrzeba, i w jakich proporcjach będzie to skuteczne. Moim zdaniem, ale to tylko moja opinia, o wiele lepsze efekty uzyskamy łącząc THC z innymi formami terapii, niż używając w leczeniu samego THC.

Nie będzie więc raczej stosowany jako samodzielny lek na raka?

Nie mam pewności bo to tylko moja opinia. Ale logicznie rzecz ujmując, jako że w nowotworze istnieje wiele różnych złożonych zaburzeń na poziomie molekularnym lepiej będzie zaatakować w wielu punktach naraz, niż tylko zadziałać w jednym z nich. Na przykład jak w guzach mózgu – łącząc THC z CBD i temizolomidem – będziemy mieli lepsze rezultaty niż stosując każdy z nich osobno. Ale zawsze może się okazać że przykładowo CBD sam jest najlepszym wyborem – to się okaże dopiero po uzyskaniu wyników badania. Oby ale osobiście w to nie wierzę.

A w przypadku doświadczeń które już Pan przeprowadził na zwierzętach można już wyciągnąć pewne wnioski w jakich typach nowotworów, w teorii, THC może mieć działanie antyrakowe u ludzi?

Z tego co zaobserwowaliśmy zarówno w najczęstszych guzach, jak i o najwyższym stopniu złośliwości mogą one wystąpić. W tej pierwszej grupie to – rak piersi, rak prostaty, płuca, okrężnicy, skóry, zarówno czerniak, jak i inne. W modelach choroby na myszach – efekt taki się obserwuje. W drugiej grupie wyliczamy glejaka wielopostaciowego i raka trzustki. I znów – efekty obserwuje się na myszach. Jak to będzie w przypadku człowieka? Nie wiadomo. Ale spektrum wydaje się dość szerokie.

A w przypadku rozpoczęcia leczenia za pomocą THC, jeśli przerwiemy je w którymś momencie może się okazać, że choroba się zaostrzy, a rak stanie bardziej agresywny?

Tutaj odwołam się do początku naszej konwersacji – dotąd tego nie wiemy. Ale możemy teoretyzować, i spróbować, używając logiki, przewidzieć jakie będą tego skutki. Przede wszystkim należy pamiętać o farmakokinetyce kannabinoidów w innych chorobach, i spróbować to przetłumaczyć na realia osoby z chorobą nowotworową. To też człowiek chory przewlekle, jak ci cierpiący przez ból czy spastyczność. Po pierwsze sądzę, że należy zawsze mieszać THC z CBD, bo dzięki temu zwiększa się bezpieczeństwo stosowania takiego leku, oraz jego tolerancja. Dzięki temu połączeniu można używać większych dawek THC, co przyczynia się do zwiększenia prawdopodobieństwa, że będzie miała ona efekt kliniczny. Dla przykładu – chorzy tolerują, przy pewnym uśrednieniu do 20 mg dziennie THC podawanego drogą doustną.

Powyżej tej dawki zaczynają się ujawniać efekty uboczne THC, w tym psychotropowe?

Tak, i nie tylko. Ale każdy reaguje nieco inaczej, a osoby leczące się przez dłuższy czas tolerują wyższe dawki. Jednak upraszczając – zazwyczaj jest to 20 mg. Łącząc THC z CBD jak w przypadku preparatu Sativex możemy dojść aż do… 40 mg THC oraz 40 mg CBD dziennie. Czyli możemy podać podwójną dawkę. Poza tym że sam CBD ma swoje pozytywne działania uważam, że zawsze należy używać form leków łączących oba te składniki. Przynajmniej w ogóle populacji – zawsze znajdzie się ktoś, kto ma niesamowitą wręcz tolerancję wobec THC. Drugim takim ogólnym uproszczeniem jest to, że długie stosowanie THC powoduje uodpornienie na jego działanie – o CBD tego nie wiadomo. THC łączy się ze swoimi receptorami, i kiedy czyni to przez znaczny okres czasu, te tracą swoją wrażliwość na jego działanie. To się nazywa właśnie indukowaniem tolerancji.

Czy dotyczy to wszystkich działań THC, czy jedynie psychotropowych? Tak wskazują niektóre z publikacji w czasopismach naukowych.

Tego dotąd nie wiemy na pewno. Niektórych skutków działania THC może to dotyczyć w większej mierze, innych w mniejszej. W kwestii efektów przeciwnowotworowych nie mamy pojęcia jak to będzie wyglądać. Na pewno [zjawisko tolerancji] dotyczy wszystkich skutków. Ale szybciej rozwija się tolerancja wobec efektów psychotropowych, niż na efekt przeciwbólowy. To jest pozytywne zjawisko, bo dzięki temu pacjent toleruje coraz większą dawkę. Jednak ponieważ uodparniamy się na wszystkie efekty, uważam że jest bardzo racjonalnym działanie wprowadzić w trakcie zażywania THC okresy w których lek nie jest przyjmowany. Na przykład 3 tygodnie przyjmowania kannabinoidów, tydzień odpoczynku. Lub podobnie. Zachodzi wtedy tzw. „washout” [lek może być wypłukany z organizmu].

A patrząc od strony praktycznej – wiemy że stosowanie THC jest związane z niechcianymi efektami ubocznymi, w tym właśnie psychotropowymi. Z drugiej strony, w leczeniu nowotworów należy stosować wysokie dawki leków – wyższe niż w innych wskazaniach. Więc ryzyko ich wystąpienia wzrasta. Czy może dojść do sytuacji że z powodu takich działań niepożądanych przy wysokich dawkach takie leczenie będzie niemożliwe, bo spowoduje że trzeba będzie je przerwać?

Tak jak wspominałem – ponieważ dotąd nie wiemy jakie dawki należy stosować, należy, używając logiki i intuicji, spróbować znaleźć rozwiązanie dla tego problemu. Wzorując się na innych chorobach przewlekłych, jak stwardnienie rozsiane, należy więc opracować pewne schematy leczenia. Podejrzewam, że dawki w przypadku raka będą musiały być wyższe niż w pozostałych wskazaniach. A przy tym będą dobrze tolerowane. O ile nie zastosujemy dawek, które pogorszą jego jakość życia sądzę, że w nowotworach powinny być jak najwyższe – do maksymalnej dobrze tolerowanej przez chorego. Oczywiście z biegiem czasu mogą się one zmieniać – tu powracamy do idei powtarzających się cyklów leczenia i przerw, w trakcie których konsekwentnie zwiększamy dawkę. Na przykład zaczynasz pierwszy cykl od 5 mg THC i 5 mg CBD, a więc zmieszanych w stosunku 1:1, a kończysz na 20 mg. Po okresie przerwy długości jednego tygodnia zaczynasz podawanie kannabinoidów ponownie, ale już od większej dawki, albo znów stosujesz na początku 5 mg, ale nie przez 5 dni ale przez 3. I, przykładowo, pod koniec drugiego cyklu podajesz już 35 mg. A więc końcowa dawka rośnie, ale dla mnie zawsze powinna pozostać ograniczona jakością życia pacjenta, na którą nie może mieć silnie ujemnego wpływu. Nie ma sensu podejmować ryzyka, że chory będzie doświadczał tzw. „bad tripów” przez stosowanie marihuany, a przynajmniej przy obecnej wiedzy na temat kannabinoidów, gdzie nie znamy ich dokładnej skuteczności. W trzecim cyklu dojdziemy już do dawki 50 mg albo nawet 60 mg, może być to dość racjonalnym rozwiązaniem. A jeśli chory dołączy do tego pewne modyfikacje w swoim stylu życia, to co zwykle się zaleca, na przykład odpowiednią dietę, uprawianie umiarkowanego wysiłku, miłości, pewna doza wypoczynku, unikanie stresu i tym podobne, bo to zawsze polepsza prognozę w chorobie… Możemy osiągnąć istotny efekt przeciwnowotworowy.

Zatem podsumowując to o czym mówiliśmy dziś – uważa się Pan za optymistę w kwestii stosowania kannabinoidów w medycynie?

Zdecydowanie tak. A dokładniej jestem zarówno optymistą, jak i wiążę z nimi pewne nadzieje.

A może jest Pan realistą?

Nie, tak bym się nie określił. Nawet w życiu prywatnym panuje u mnie totalny chaos, moja działalność naukowa jest nieco lepiej „zorganizowana”… Ale wiem że są pewne leki, które na myszach dawały wyśmienite efekty, a już w pierwszym badaniu klinicznym okazywały się kompletną porażką. Dotyczy to również leków przeciwnowotworowych. Jednakowoż wyniki osiągane w onkologii znacznie się polepszyły w ostatnich dekadach. Przede wszystkim dzięki chirurgii – co do tego nie mam wątpliwości, ale też dzięki wczesnej diagnostyce, radioterapii, chemioterapii, zmianom w stylu życia… Więc rośnie przeżywalność chorych z rakiem. Ale ludzie nadal umierają na raka. Nie istnieje panaceum, które wyleczy nasz z raka. Przykładowo jak w komiksach z Obelixem, nie wiem czy są Wam znane – tam występowała taka tajemna mikstura.

Która dawała niesamowitą siłę i inne efekty?

Tak. Niestety marihuana nie jest magicznym napojem Panoramixa, ale ma bardzo intrygujące właściwości. Oczywiście każdy ma prawo do zażywania tego, co mu się żywnie podoba – wolność pacjenta jest dla mnie na pierwszym miejscu. Ale gdyby ktoś chciał się poradzić, poświęciłbym się przestudiowaniu tego konkretnego przypadku, by móc zdecydować, czy mógłby odnieść on korzyści z zażywania marihuany. Zaleciłbym środki bogate zarówno w THC jak i CBD, przynajmniej w stosunku 1:1, jeśli nawet nie z przewagą CBD, z przerwami w stosowaniu, we wzrastających dawkach. Są tacy, którzy mi piszą, że „przyjąłem taką a taką dawkę oleju, i cały czas chciało mi się spać, nic mi się nie chciało…”. Oczywiście – organizm musi się powoli przyzwyczajać. I trzeba uważać, by preparaty pochodziły z pewnego źródła. Zatem, dawki powinny być wzrastające. A owe okresy odpoczynku powinny być odpowiednio długie, bo THC długo pozostaje w naszym organizmie, ma taki okres półtrwania. Ale są konieczne, bo dzięki temu receptory kannabinoidowe mogą się odbudować – przynajmniej ja tak uważam. Oraz jeśli chory dobrze znosi chemioterapię i radioterapię, odpowiednio dobraną do danego typu nowotworu – jestem zwolennikiem by łączyć wszystkie te rodzaje leczenia. Będą tacy, którzy powiedzą że chcą zrezygnować ze standardowej terapii i chcą przyjmować tylko kannabinodiy. To ich wybór, najważniejsza jak mówiłem jest wolność pacjenta, tak samo jak osób, które decydują się przyjmować marihuanę czy inne narkotyki rekreacyjnie. Jedni lubią narkotyki, inni inne środki, niektóre osoby lubią po prostu pójść na mecz i pokrzyczeć dla swojej ulubionej drużyny. To jest kwestia wolności osobistej. Jednak jeśli ktoś mnie pyta o medyczne zastosowanie marihuany, a szczególnie w chorobie nowotworowej – już wyraziłem swoją opinię. Każdy robi to co chce.

Dziękujemy bardzo za wywiad. To prawdziwa przyjemność móc z Panem rozmawiać.

 

Olej Konopny CBD najlepszych producentów  i inne suplementy znajdziesz w sklepie pod tym linkiem   http://medycznyolej.com/80-oleje-cbd-i-pasty

 

Zapisz się do biuletynu Medycznego Oleju

Zapisanie zajmie ci mniej niż minutę a dzięki niemu:

-uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów

-będziemy powiadamiać cię o nowych artykułach na portalu

-otrzymasz stały rabat w naszym sklepie

-poinformujemy cię o konkursach i promocjach

Email marketing templates powered by FreshMail.com