Witamina C, czyli kwas askorbinowy jest niezbędnym składnikiem odżywczym dla organizmu człowieka, ponieważ nie potrafimy jej wytwarzać. Znana jest nam głównie jako antyoksydant, zwalczający wolne rodniki. Te bardzo łatwo wchodzące w reakcje chemiczne cząsteczki są w stanie uszkadzać każdą strukturę naszego organizmu, przyczyniając się do starzenia ale również… powstawania nowotworów. A my pragniemy przecież pozostać zdrowi i młodzi. Nie dziwi więc , że suplementy diety, oraz leki zawierające tą witaminę należą chyba do najlepiej sprzedających się na rynku. Ale nie wszyscy wiedzą, że w wysokich dawkach może mieć działanie całkowicie przeciwne. A już najbardziej zaskakujący jest fakt, że może być to dla nas bardzo pożądane.

Historia wykorzystania tego środka w walce z nowotworami ma już ponad 40 lat. W latach 70′ ubiegłego wieku dwoje lekarzy – Ewan Cameron oraz Linus Pauling zasugerowali, że witamina C może nie tylko chronić przed rakiem, ale mieć również znaczenie lecznicze. Zauważyli oni, że osoby z nowotworami mają duże deficyty witaminy C, a dostarczenie tego składnika miało na celu nie tylko jego wyrównanie, ale również wzmocnienie sił odpornościowych organizmu. Zdecydowali się przeprowadzić eksperyment, w którym 100 osobom podawali suplementy zawierające tą witaminę, a obserwacja objęła jeszcze kolejne 1000 pacjentów, którzy jej nie przyjmowali. Wszyscy cierpieli na zaawansowane postaci raka, określane jako „niewyleczalne”. Po zakończeniu badania okazało się, że osoby przyjmujące witaminę C przeżywały 4,2 razy dłużej. Badanie wywołało falę entuzjazmu – w końcu kwas askorbinowy jest bardzo tani, w zasadzie nieszkodliwy, a w sytuacji, gdy każdy kolejny dzień życia staje się małym zwycięstwem w walce z rakiem -staje się bezcennym lekiem. Jednak kolejne badania, z udziałem doustnych suplementów przeprowadzone przez Mayo Clinic nie potwierdziły tych wyników. Wokół roli leczniczej witaminy C w nowotworach zaczęły rosnąć kolejne kontrowersje.

Jednym z powodów, dla których odniesiono porażkę w kolejnych eksperymentach mógł być fakt, że witaminę C podawano właśnie per os (doustnie). W takiej postaci możliwość jej wchłaniania jest raczej ograniczona, więc odpowiednie stężenie we krwi, a zatem – w tkankach nowotworowych – nie może być osiągnięte. W badaniach in vitro, czyli na wyizolowanych komórkach w laboratorium, konieczne jest osiągnięcie poziomu kwasu askorbinowego przekraczającego 10mM. Natomiast podając ją doustnie można osiągnąć stężenie co najwyżej… 100-1000 razy mniejsze (ok. 60 – 100 µM). To ograniczenie wynika z dążenia organizmu do utrzymania wewnętrznej równowagi. Wchłania on tyle witaminy, na ile pozwalają możliwości przewodu pokarmowego, którego transportery mają ograniczoną pojemność. Przyjmowanie dawek powyżej 400 mg dziennie jest bezcelowe – taka ilość po prostu nie przedostaje się do krwi. A i tak przyjęty nadmiar jest szybko wydalany, w jej przypadku, głównie przez nerki. Inaczej ma się sprawa, jeśli zastosuje się wlewy dożylne, zawierające ponadfizjologiczną dawkę. Za ich pomocą, można uzyskać stężenie nawet 20 mM – czyli dwukrotnie więcej niż jest potrzebne do uzyskania efektu zabójczego dla komórek nowotworowych. Przynajmniej – w teorii. Bo chory z terminalną chorobą jest inny niż zdrowy człowiek – w odmienny sposób funkcjonują jego nerki, przyjmuje silnie działającą chemioterapię, a już istnienie samej, ciężkiej choroby może wpływać na metabolizm kwasu askorbinowego. Ale to już zbędne wchodzenie w szczegóły – najważniejszym punktem do zapamiętania jest to, że jedynie podawana dożylnie witamina C mogłaby mieć działanie przeciwnowotworowe.

Dlaczego witamina C miałaby działać przeciwnowotworowo, to znaczy, zabójczo dla komórek rakowych? Powstało wiele teorii, mówiących o hamowaniu enzymów czy dróg szerzenia się raka, ale żadna z nich nie została udowodniona. Po wielu latach wyłoniono dwie płaszczyzny działania witaminy C. Równie ważne jest to, co odbywa się na zewnątrz komórki, jak i skutki jej działania wewnątrz. Jak zaznaczono wcześniej, okazuje się że nadmiar tego składnika powoduje powstawanie nadtlenku wodoru (H2O2), który wchodzi w kaskadę reakcji generując wolne rodniki. Te jednak okazują się przenikać do komórek nowotworowych, pomijając zdrowe. Jak to wytłumaczyć? W zasadzie – nie do końca wiadomo. Z pewnością komórki raka mają mniejszą zdolność do obrony przed wolnymi rodnikami, gdyż brakuje im enzymów je zwalczających. Ponadto te reaktywne formy tlenu niszczą nasze główne źródło energii – ATP(adenozynotrifosforan), którego w komórkach nowotworowych jest znacznie mniej niż w zdrowych. Używają one bowiem beztlenowego szlaku jego wytwarzania (jak mięśnie w trakcie przedłużonego wysiłku), który jest znacznie mniej efektywny niż tlenowy – wykorzystywany przez zdrowe tkanki. W efekcie rak po prostu „umiera z głodu”. Natomiast po przedostaniu się do wnętrza guza, kwas askorbinowy wywołuje liczne zaburzenia w jego ekspresji genów kontrolujących wzrost i metabolizm, a także w transporterach w błonie komórkowej od których zależy utrzymanie równowagi jonów sodu, potasu oraz dostarczanie „paliwa” w postaci glukozy… Tak przedstawiają się wyniki eksperymentów, przeprowadzonych w warunkach laboratoryjnych. Czy jednak witamina C będzie równie zabójcza dla nowotworu w żywym człowieku?

Niestety, wiele dotąd przeprowadzonych badań było źle zaprojektowanych, albo przeprowadzonych w sposób, który kazał wątpić czy za sukces odpowiada samo podawanie witaminy C, czy też towarzysząca jej, dobrze prowadzona konwencjonalna terapia. Najczęściej spotykane są doniesienia o pojedynczych przypadkach, często bardzo różnych nowotworów, o skrajnie odmiennej naturze. Dr Padayatty i wsp. na łamach czasopisma medycznego CMAJ opisał 3 przypadki chorych, którzy odmówili poddania się zwykłej terapii, lecz zdecydowali się na zastosowanie wlewów z witaminy C w różnych dawkach (65g, 30g i 15g 2 razy w tygodniu przez 3 miesiące). Zarówno przerzuty raka nerki do płuc, rak pęcherza, jak i przypadek chłoniaka uległy całkowitej regresji, a po wielu latach obserwacji (sięgającej nawet 10 lat), pacjenci pozostawali wolni od choroby. Wielu z nich deklarowało zażywanie innych suplementów, m.in. β-karotenu, selenu, oleju z siemienia lnianego, koenzymu Q10. W 2014r. naukowcy z Korei opisali zaś przypadek kobiety z licznymi przerzutami raka wątroby w płucach, które po wlewach wysokich dawek witaminy C (70g 2 razy w tygodniu), całkowicie się cofnęły. Również odmówiła ona przystąpienia do chemioterapii, która jest rutynowym postępowaniem w tych przypadkach.

Jednak nie każdy decyduje się na ryzykowny krok, którym jest rezygnacja ze standardowego leczenia – to przecież ma udowodnioną, choć nie 100% skuteczność. Natomiast ciężko znaleźć doniesienia o porażkach samodzielnej terapii witaminą C, więc szanse na powodzenie leczenia izolowanymi wlewami ciężko jest ustalić. Jednak również jako dodatek do zwykłej chemioterapii witamina C ma niemałą wartość – okazuje się, że uwrażliwia komórki nowotworowe na jej działanie, i pozwala zmniejszyć jej toksyczność. Natomiast u tych, którzy wyczerpali już dostępne metody leczenia, zarówno oferowane przez konwencjonalną jak i alternatywną medycynę, takie wlewy polepszają jakość życia, zmniejszają uporczywe objawy – jak wodobrzusze towarzyszące rakowi żołądka, uczucie zmęczenia, usuwają uczucie nudności i zmniejszają częstość wymiotów, ból oraz polepszają apetyt.

Czy są zatem jakieś przeciwwskazania, które ograniczałyby użycie tego środka – chociażby jako terapii wspomagającej? Tak naprawdę, jest ich niewiele. Nie mogą jej stosować osoby cierpiące na niedobór enzymu G6PD (dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej), u których nadmiar witaminy C powoduje hemolizę, czyli rozpad krwinek czerwonych, i anemię. Jest to związane z mutacją genetyczną, jednak w Polsce występuje wybitnie rzadko (cierpi nań 0,1% populacji). Również należy je stosować ostrożnie u osób z chorobami nerek oraz kamicą – nie tylko ze względu na dużą zawartość sodu we wlewie, ale też większe ryzyko formowania się kamieni nerkowych. Znaczna dawka kwasu askorbinowego może u nich spowodować ostrą niewydolność nerek, która może zakończyć się śmiertelnie. Najczęściej jednak efekty uboczne są niewielkie, i związane są z samym podawaniem płynu dożylnie – miejscowe pieczenie, zwiększona potrzeba korzystania z toalety, nudności, wymioty. Żadne z nich nie zagraża życiu ani zdrowiu.

W jakich nowotworach witamina C okazała się skuteczna jako dodatkowa forma terapii? Poza wymienionymi pojedynczymi przypadkami, testy kliniczne potwierdziły, że może być pomocna w raku trzustki, szpiczaku mnogim, oraz raku jajnika. Była też dobrze tolerowana przez chorych, i nie dawała poważnych skutków ubocznych. Natomiast w ostrej białaczce szpikowej, raku jelita grubego i odbytu z przerzutami, oraz w czerniaku przyczyniła się do postępu choroby. Dlatego należy zachować pewną ostrożność w jej stosowaniu. Każdy nowotwór ma inną naturę, inaczej się rozwija oraz reaguje na inne leki – tak samo jest z kwasem askorbinowym.

Dzisiejsze metody leczenia nowotworów nie są całkowicie satysfakcjonujące – ani dla onkologów, ani dla chorych. Często wiąże się ono z wysokimi kosztami, a wyniki są gorsze od oczekiwanych. Wciąż poszukuje się nowych metod. Kolejne testy kliniczne, badające skuteczność witaminy C są w toku. Aczkolwiek, jak w przypadku każdego środka powiązanego z alternatywną medycyną – najczęściej finansowane są z ograniczonych funduszy niewielkich organizacji. Czy uda się z ich pomocą odnaleźć miejsce dla tej metody w leczeniu raka? Amerykański National Cancer Institute już wymienia ją wśród wartościowych sposobów leczenia związanych z CAM (Complementary and Alternative Medicine – Medycyna Alternatywna i Komplementarna) w przypadku niektórych chorób nowotworowych.

ŹRÓDŁA:

  • E CameronL Pauling. Supplemental ascorbate in the supportive treatment of cancer: Prolongation of survival times in terminal human cancer. Proc Natl Acad Sci U S A. 1976 Oct; 73(10): 3685–3689.
  • Padayatty, Sebastian J., et al. „Intravenously administered vitamin C as cancer therapy: three cases.” Canadian Medical Association Journal 174.7 (2006): 937-942.
  • Seo, Min-Seok, Ja-Kyung Kim, and Jae-Yong Shim. „High-Dose Vitamin C Promotes Regression of Multiple Pulmonary Metastases Originating from Hepatocellular Carcinoma.” Yonsei medical journal 56.5 (2015): 1449-1452.
  • Wilson MKBaguley BCWall CJameson MBFindlay MP.Review of high-dose intravenous vitamin C as an anticancer agent. Asia Pac J Clin Oncol. 2014 Mar;10(1):22-37.
  • Ma Y, Chapman J, Levine M, Polireddy K, Drisko J, Chen Q.
  • Highdose parenteral ascorbate enhanced chemosensitivity of ovarian cancer and reduced toxicity of chemotherapy. Sci Transl Med. 2014 Feb 5;6(222):222ra18.
  • Yeom, Chang Hwan, Gyou Chul Jung, and Keun Jeong Song. „Changes of terminal cancer patients’ health-related quality of life after high dose vitamin C administration.” Journal of Korean medical science 22.1 (2007): 7-11.
  • Hoffer LJRobitaille LZakarian RMelnychuk DKavan PAgulnik JCohen VSmall DMiller WH Jr. High-dose intravenous vitamin C combined with cytotoxic chemotherapy in patients with advanced cancer: a phase I-II clinical trial. PLoS One. 2015 Apr 7;10(4):e0120228.
  • http://www.cancer.gov/about-cancer/treatment/cam/hp/vitamin-c-pdq