W jednym z naszych poprzednich artykułów pisaliśmy o incydencie, do jakiego doszło w czerwcu na lotnisku Heathrow, gdzie skonfiskowano olej z konopi indyjskich przeznaczony dla 12-letniego chłopca, Billy’ego Caldwella, który cierpi na ciężką postać padaczki. Akurat taki konopny preparat został przepisany przez  lekarza z uwagi na dużą skuteczność w zmniejszaniu częstości napadów padaczkowych u tego chłopca. Jego matka, Charlotte Caldwell przewoziła olej aż z Kanady. Po przylocie do Londynu, spotkał ją niemiły incydent- konopny preparat został skonfiskowany, pomimo zapewnień kobiety o tym, że jest to lek ratujący życie chorego syna.

Zapewnienia kobiety zostały zignorowane, a kilka dni później u Billy’ego doszło do serii trudnych do opanowania ataków epileptycznych, które wymagały natychmiastowej hospitalizacji w jednym z londyńskich szpitali.

Charlotte Caldwell zwróciła się o pomoc do ministra spraw wewnętrznych Sajida Javida, który interweniował w tej sprawie i preparat został zwrócony rodzinie. Niemniej jednak sukces okazał się tylko połowiczny, ponieważ olej mógł być wykorzystany w ramach 20-dniowej licencji. W dodatku musiał być podawany w szpitalu, a państwo Caldwell nie mogli zabrać go do domu w celu samodzielnej aplikacji.

Absurdalna sytuacja, w jakiej znalazła się rodzina, dodatkowo nagłośniona przez media, stała się podstawą do rozpoczęcia ogólnokrajowej dyskusji na temat dostępności i stosowania oleju z konopi indyjskich w lecznictwie. Co z tego wynikło?

Można by rzec, że Brytyjczycy przekuwają słowa w czyny, bo w niedługim czasie po incydencie na lotnisku, tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych rozpoczęło przegląd danych dotyczących wielu aspektów (wskazania, skuteczność, działania niepożądane) stosowania medycznej marihuany. Pierwszy raport w tej sprawie został opublikowany 19 czerwca, a jego autorką jest Profesor Sally Davies, dyrektor medyczny i główny doradca rządu brytyjskiego w kwestiach zdrowia.

Oto fragmenty raportu, w którym prof. Davies wyraża opinię na podstawie zgromadzonych danych:

„Istnieją wyraźne dowody pochodzące od wysoce szanowanych i zaufanych instytucji badawczych, że niektóre produkty lecznicze na bazie pochodnych konopi przynoszą korzyści terapeutyczne w przypadku niektórych schorzeń, w tym w łagodzeniu bólu przewlekłego, objawów towarzyszących stwardnieniu rozsianemu, fibromialgii, a także mogą poprawiać sytuację pacjentów cierpiących na bezdech senny czy nudności i wymioty wywołane podawaniem chemioterapii.

„(…) Pozwólcie, że będę stanowcza – niniejszy raport nie dotyczy rekreacyjnego zażywania pochodnych konopi indyjskich i nie promuje korzystania z marihuany do celów rekreacji. Istnieją dobrze udokumentowane dowody na potencjalną szkodliwość rekreacyjnego zażywania pochodnych konopi indyjskich. Chodzi o to, aby w wyjątkowych okolicznościach, pomóc pacjentom w uzyskaniu dostępu do leczenia, które w ich przypadku może okazać się skuteczne.” 

 

Na początku lipca, raport Profesor Sally Davies został przedstawiony ministrowi spraw wewnętrznych- Sajidowi Javidowi, który po zapoznaniu się z dokumentem, wydał zgodę na dalsze kontynuowanie prac. Tym razem końcową opinię wyda Rada Doradcza ds. Nadużywania Narkotyków (ACMD- ang. Advisory Council on the Misuse of Drugs). Z uwagi na konieczność ponownej analizy zgromadzonej dokumentacji, raport ACMD powinien zostać przygotowany do końca lipca. Wtedy ponownie trafi do rąk wspomnianego ministra spraw wewnętrznych.

Sajid Javid zapytany o to , co planuje zrobić po otrzymaniu końcowego raportu przygotowanego przez Advisory Council on the Misuse of Drugs, odpowiedział wymijająco „ (…) zastanowię się, jakie dalsze kroki należy podjąć.” 

Nieoficjalnie mówi się, że jednak, że nie dojdzie do całkowitej liberalizacji prawa w kwestii marihuany i jej stosowanie do celów rekreacyjnych nadal pozostanie nielegalne.

Gwoli przypomnienia, w Wielkiej Brytanii konopie indyjskie należą do substancji klasy B. Za nielicencjonowaną hodowlę, dystrybucję i sprzedaż marihuany grozi maksymalnie do 14 lat więzienia i/lub nieograniczona kara finansowa. Z kolei za posiadanie marihuany może grozić maksymalnie pięć lat więzienia i/lub grzywna finansowa. Natomiast w przypadku posiadania małych ilości konopi indyjskich (mniej niż 1 uncja-28 gramów marihuany) na swój własny użytek, można zostać odnotowanym w policyjnych statystykach.

Do tej pory medyczna marihuana na Wyspach była legalnie dostępna pod postacią leku Sativex lub jako preparat o nazwie Nabilon, zawierający w swoim składzie syntetyczny kannabinoid o działaniu zbliżonym do tetrahydrokannabinolu (THC). Oba preparaty są dostępne tylko i wyłącznie na receptę lekarską.

Czas pokaże, jak dalej potoczą się sprawy na Wyspach.

 

Przygotowano na podstawie:

https://www.gov.uk/government/news/medicinal-cannabis-review-part-2-commissioned

https://www.gov.uk/penalties-drug-possession-dealing

Garść konopnych newsów