Wraz z coraz powszechniejszą legalizacją medycznej marihuany na świecie, problemem staje się sposób, w jaki powinna być przyjmowana. Najbardziej znaną formą jest palenie „jointów”, gdzie często ziele mieszane jest z tytoniem. Nie jest to uznawane za najbezpieczniejszy sposób przez lekarzy. Mimo, iż palenie marihuany, jak się uważa, powoduje znacznie mniej problemów zdrowotnych ze strony układu oddechowego niż papierosów, u długotrwałych użytkowników pojawiają się objawy ze strony płuc. U regularnych palaczy marihuany, nasilenie ich jest takie samo, jak u palących 1-10 zwykłych papierosów dziennie, jednak jeżeli ci są dodatkowo uzależnieni od tytoniu stają się znacznie bardziej dotkliwe. Dla nich, lecz nie tylko, stworzono zatem alternatywną metodę – waporyzację.

Waporyzacja polega na podgrzewaniu marihuany, co doprowadza do odparowania z niej substancji aktywnych – kannabinoidów. Następnie są one wdychane do płuc, bez obecności niepożądanego dymu, który towarzyszy zwykłemu spalaniu. Mgiełka z waporyzatora nie niesie toksyn, które powstają na drodze spalania, i mają drażniące działanie na oskrzela. Waporyzator może przypominać z wyglądu e-papieros, choć istnieją też formy „stacjonarne”, które przeznaczone są do użytku domowego.

Jednak, jak w przypadku wszystkich nowych wynalazków, waporyzatory (z ang. nazywane zarówno „vaporizators” jak i „vape pen”) mają jedno istotne ograniczenie – cenę. Zakup takiego urządzenia to wydatek rzędu nawet kilkuset dolarów – ceny najpopularniejszych sięgają od ok. 100$ do nawet 350 $. Oczywiście istnieją tanie podróbki, jednak nie można zagwarantować, że będą dobrze pełnić swoją funkcję.

W literaturze naukowej pojawia się coraz więcej doniesień, świadczących na korzyść nowej metody. W pracy Erleywine’a oraz Barnwell’a z USA okazuje się, że osoby zażywające marihuanę ową drogą mają znacznie mniej objawów ze strony układu oddechowego, niż ci, którzy pozostali przy „klasycznych” jointach. Rzadziej mają kaszel, uczucie szybszego męczenia się i zadyszki w trakcie wykonywania wysiłku, poczucie ciężkości w klatce piersiowej w nocy, i mniej często odkrztuszają wydzielinę w godzinach porannych. O ile wolnych od tych symptomów jest nieco ponad połowa palących marihuanę (56%), w przypadku tych, którzy preferują waporyzację jest ich znacznie więcej (około 65%, lecz należy zaznaczyć że ci często palili wcześniej, a niektórzy są uzależnieni od nikotyny). Po odpowiednich obliczeniach wykazano, że szansa iż dokuczliwe objawy pojawią się u zwolenników waporyzacji jest ponad 2 razy mniejsza, niż u osób które wolą „skręty”, bez względu na płeć, wiek, występowanie uzależnienia od tytoniu czy ilość zażywanej marihuany. Oczywiście jak każde badanie przeprowadzone za pomocą ankiety pojawiają się pewne wątpliwości – czy na pewno osoby, które zainwestowały znaczną kwotę w odpowiednie urządzenie nie będą pomniejszać swoich dolegliwości?

Z tego względu naukowcy, tym razem używając obiektywnych sposobów oceny funkcjonowania płuc, wykonali pewien eksperyment. Palącym marihuanę oddali waporyzery, mierząc istotne parametry dotyczące układu oddechowego przed rozpoczęciem badania, i po jednym miesiącu jego trwania. Wynik świadczył na korzyść waporyzerów – nie tylko polepszyły się ich objawy, ale również wyniki osiągane w spirometrii. Jak twierdzą autorzy, te rezultaty jednoznacznie pokazują, iż metoda waporyzacji oferuje znacznie mniej skutków ubocznych, i dzięki temu jest bezpieczniejsza.

Poza oczywistą kwestią bezpieczeństwa dla zdrowia, czy istnieją inne zalety tej metody? O to spytano samych użytkowników. Po pierwsze – ich zdaniem odczuwany smak jest znacznie bardziej przyjemny. Dodatkowo vape pens są znacznie bardziej dyskretne – ich użyciu nie towarzyszy nieprzyjemny zapach dymu. Poza tym zapewniają dobrą kontrolę dawkowania, a ta sama ilość marihuany wystarcza na dłuższy okres, bo nie ulega spaleniu. Ta pierwsza kwestia często stanowi problem u tych, którzy decydują się na doustne stosowanie marihuany, w formie produktów przeznaczonych do jedzenia, gdzie efekty zaczynają się znacznie później, a ilość wchłoniętej przez układ pokarmowy dawki jest trudna do określenia. Wśród wad wyliczane są przede wszystkim problemy związane z obsługą – czyszczeniem oraz przygotowaniem urządzenia do użycia. W innym badaniu, przeprowadzonym przez dr Hazekampa i wsp. w 2013, ankietowani pacjenci również uznali, iż waporyzacja daje najlepszy efekt, przy minimalnie odczuwalnych skutkach ubocznych.

Ostatnią zaletą nowych urządzeń, o której zapewne nie wszyscy wiedzą, jest możliwość wyeliminowania karcynogenów, które znajdują się w dymie pochodzącym ze spalania. W typowym „joincie” jest około 450 substancji, a proces odparowywania pozwala je niemal całkowicie wyeliminować. Natomiast THC uwalniane w ten sposób osiąga znacznie wyższe stężenie. Dla tych, którzy zażywają marihuanę codziennie oznacza to oszczędność nawet 6 000$ rocznie, gdyż można uzyskać więcej substancji aktywnej z tej samej porcji. To chyba jednoznacznie pokazuje, że warto zainwestować nawet znaczną kwotę, jaka potrzebna jest na zakup dobrej jakości urządzenia.

 

Olej Konopny CBD najlepszych producentów  i inne suplementy znajdziesz w sklepie pod tym linkiem   http://medycznyolej.com/80-oleje-cbd-i-pasty

 

ŹRÓDŁA: