Stres stał się nieodłącznym elementem naszego współczesnego, zabieganego życia. Stresująca praca, nadmiar obowiązków, choroba czy inne zdarzenia losowe sprawiają, że stajemy się przysłowiowym „kłębkiem nerwów”. Niepokój, nerwowość, problemy z koncentracją uwagi,  bezsenność, częste zmiany nastrojów, poczucie bezradności, kłopoty z układem pokarmowym, kołatanie serca…to tylko niektóre z objawów, które nierozłącznie kojarzą się ze stresem. Nawet jeśli nie potrafimy podać jego encyklopedycznej definicji, to podświadomie staramy się unikać sytuacji, które prowadzą do jego pojawienia się lub jak najszybciej go zniwelować, jeśli okoliczności losowe są jego czynnikiem sprawczym. W takim razie czym jest stres? Naukowcy przez dłuższy czas głowili się nad jedną definicją stresu, tak aby mogła mieć zastosowanie w różnych dziedzinach wiedzy. Ostatecznie stanęło na tym, że stres to reakcja organizmu na bodziec, który zaburza dotychczas istniejące, optymalne warunki życia, a przez to wywiera presję do podjęcia działań zmierzających do jego wyeliminowania. Stres można więc nazwać motorem napędowym, mobilizującym nas do podjęcia odpowiednich działań. Stąd negatywne odczucia, które mu towarzyszą, są sygnałem tego, że organizm postawiony jest w sytuacji dynamicznie zmieniających się warunków, do których trzeba się dostosować.

Oczywistym jest, że negatywne sytuacje losowe pojawiające się w naszym życiu wywołują stres. Ale przecież stres stresowi nierówny. Przekonał się o tym duet lekarzy psychiatrów,  Thomas Holmes i Richard Rahe, którzy w oparciu o przeprowadzone przez siebie badania stworzyli listę 44 wydarzeń życiowych będących najsilniejszymi źródłami stresu. Każdemu z nich została przyporządkowana określona ilość punktów, które są wyrazem siły ich oddziaływania. Pierwsze miejsce (100 pkt.) dla śmierci współmałżonka, dalsze pozycje zajmują rozwód, separacja/rozstanie, śmierć bliskiego członka rodziny, ciężka choroba lub wypadek z uszkodzeniem ciała oraz zwolnienie z pracy/bezrobocie. Na końcu tej listy znajdziemy niewielkie wykroczenia prawne oraz …urlop i święta spędzone z rodziną. O dziwo, sytuacje takie jak awans w pracy, wybitne osiągnięcia osobiste czy pojednanie ze współmałżonkiem także są silnymi stresorami. Wydaje się, że wskazane sytuacje życiowe powinny być raczej źródłem zadowolenia/relaksu, ale z drugiej strony stanowią przecież pewną zmianę, do której trzeba się przystosować. Odrębną kwestią jest to, że stres  nie zawsze jest elementem niekorzystnym. Nowe wyzwania i obowiązki mogą dać przysłowiowego powera do działania, a także wprowadzać w nasze życie powiew nowości.

Niektórzy twierdzą, że to jak reagujemy na stres zależy od konkretnego człowieka i jest to jak najbardziej zgodne z prawdą. Badacze z kolei skupili się na fizjologicznym aspekcie stresu, który został podzielony na dwie fazy. Pierwsza z nich określana jest mianem eustresu. W jej trakcie stres trwa bardzo krótko lub nie przekracza indywidualnych możliwości człowieka do radzenia sobie z nim. Eustres można więc nazwać „dobrym” stresem, który mobilizuje, wprowadza nowość, nadaje życiu rumieńców. Natomiast w przypadku długotrwałego narażenia na stres lub jeśli jego natężenie przekracza fizjologiczną wytrzymałość organizmu, wtedy nazywamy go dystresem -„złym” stresem, którego występowanie objawia się tak charakterystycznymi, podanymi we wstępie objawami. Skąd się one biorą?

Wszelkie informacje o stanie organizmu docierają do podwzgórza, czyli struktury mózgu, która pełni funkcję ośrodka dowodzenia i odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie organizmu w kwestii kontroli wydzielania hormonów, procesów termoregulacji, cyklu snu i czuwania czy odczuwania głodu/sytości. W sytuacji narażenia na silny stres, podwzgórze przestawia funkcjonowanie całego organizmu na „tryb awaryjny”. Najpierw angażowany jest układ współczulny, którego pobudzenie wzmaga wydzielanie znacznych ilości adrenaliny i noradrenaliny.  Rolą tych neuroprzekaźników oraz hormonów zarazem, jest jak najszybsza mobilizacja organizmu, aby stawić czoła potencjalnemu zagrożeniu- „walcz lub uciekaj”. Właśnie w wyniku działania adrenaliny i noradrenaliny pojawiają się tak charakterystyczne objawy jak przyśpieszone bicie serca, zwężenie naczyń krwionośnych w skórze (blada twarz) i układzie pokarmowym, a rozszerzenie naczyń transportujących krew oraz substancje odżywcze do mózgu i mięśni, rozszerzenie źrenic („strach ma wielkie oczy”), przyspieszony, choć płytki oddech czy podwyższenie poziomu glukozy we krwi.

Drugą linią obrony przed stresem jest aktywacja osi podwzgórze-przysadka-nadnercza ( w skrócie osi HPA, ang. “hypothalamic-pituitary-adrenocortical”), której końcowym efektem jest wydzielanie przez korę nadnerczy kortyzolu, czyli hormonu stresu. Z kolei jego zadaniem jest długofalowe wzmocnienie działanie adrenaliny i noradrenaliny. Kortyzol hamuje reakcje zapalne w organizmie, zwiększa poziom glukozy we krwi w wyniku rozkładu glikogenu w wątrobie oraz  podnosi ciśnienie krwi. W warunkach fizjologicznych stężenie tego hormonu wzrasta rano, kiedy musimy się obudzić, natomiast stres powoduje uwalnianie znacznie większych ilości kortyzolu.

Oba wymienione mechanizmy obrony przed stresem sprawdzają się w krótkoterminowej perspektywie czasu. Problemem jest jednak długotrwałe narażenie na przewlekły stres, kiedy dochodzi do wyczerpania zasobów organizmu na skutek ciągłego pobudzania osi HPA oraz stale utrzymującego się wysokiego poziomu kortyzolu. Napięte mięśnie, wysokie ciśnienie krwi, kołatanie serce, dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, bezsenność oraz problemy z koncentracją uwagi, a w dłuższej perspektywie wrzody żołądka, cukrzyca czy choroby układu sercowo-naczyniowego lub zaburzenia natury psychicznej- oto niektóre skutki przewlekłego narażenia na stres.

Jak się przed tym bronić? Opcji jest kilka, choć dzisiaj zaprezentujemy szczegóły badania z CBD (kannabidiolem) w roli głównej. Jak wiemy z wyżej przedstawionych informacji, w fizjologicznych warunkach poziom kortyzolu wzrasta w godzinach porannych. Celem pewnego eksperymentu była ocena wpływu kannabidiolu (CBD) na poziom niektórych hormonów, w tym kortyzolu, oznaczanych w osoczu krwi 11 zdrowych ochotników, którzy otrzymywali placebo lub CBD doustnie w dawkach 300 mg (N = 7) lub 600 mg (N = 4). Cały eksperyment był prowadzony w formie dwóch sesji oddzielonych odstępem co najmniej jednego tygodnia. Badania odbywały się rano i polegały na pobraniu krwi ochotników oraz zastosowaniu skal samooceny przed i  po wstrzyknięciu CBD. Pomiary stężenia hormonów przeprowadzono za pomocą testu radioimmunologicznego. Poziom kortyzolu w osoczu zmniejszył w grupie się przyjmującej placebo po 120 minutach od jego podania. Jest to jak najbardziej zgodzie z normalnym rytmem dobowym wydzielania tego hormonu. Z kolei poziomu kortyzolu był znacznie obniżony po podaniu CBD, zarówno w dawce 300 mg, jak i 600 mg . Wyniki te sugerują, że CBD zaburza wydzielanie kortyzolu. Dodatkowo wyniki według skali samooceny potwierdzają uspokajający wpływ kannabidiolu.

O innych sposobach przeciwdziałających stresowi dowiecie się z kolejnych artykułów.

 

 

Bibliografia:

https://www.nature.com/articles/0801278.pdf?origin=ppub

Heszen, Sęk (2007) Psychologia zdrowia. Warszawa: PWN

Biologia stresu

http://zwierciadlo.pl/psychologia/skala-stresu-wg-thomasa-holmesa-i-richarda-rahe

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8257923

 

 

 

.