Właśnie rozpoczął się Mundial, stąd i tematyka artykułu powiązana ze sportem. Ale od początku. Pod koniec 2017 r. WADA (Światowa Organizacja Antydopingowa) opublikowała nową listę substancji i metod zabronionych, która obowiązuje od początku 2018 r. Nowością okazało się skreślenie kannabidiolu z tej listy, więc summa summarum CBD nie jest już substancją zabronioną!!!.

Jednak ekstrakty pozyskiwane z konopi indyjskich mogą zawierać oprócz CBD również pewne ilości THC, a ten ostatni nadal figuruje jako substancja zabroniona podczas zawodów. Zresztą nie tylko sam THC, bo także kannabinoidy naturalne (haszysz, marihuana), syntetyczne kannabinoidy np. pochodne delta 9-tetrahydrokannabinolu  oraz kannabinomimetyki.

W jakim celu w ogóle stosowane są kannabinoidy w sporcie? Głównym celem jest oczywiście poprawa nastroju oraz działanie relaksujące, a wśród sportowców, którzy chcieli osiągnąć takie właśnie efekty, można wymienić m.in. Michaela Phelpsa, Usaina Bolta oraz Ebiego Smolarka. W próbkach materiału pobranego do badań od tych sportowców wykryto zabronione kannabinoidy. Czy Panowie, raczyli się marihuaną przed zawodami, a może… robili to dużo wcześniej? Tłumaczenia sportowców odkładamy na bok, a skupimy się na tym, co mówią dane naukowe.

Obiektem zainteresowania zespołu australijskich naukowców był długoterminowy wpływ składników konopi, a szczególnie tetrahydrokannabinolu (THC), na organizm człowieka.

Wiadomo, że  THC jest związkiem lipofilowym, który łatwo rozpuszcza się w tłuszczu. Gdzie w organizmie człowieka znajduje się go najwięcej? Oczywiście w tkance tłuszczowej. Wcześniejsze badania wykazały, że to właśnie tkanka tłuszczowa jest dobrym magazynem związków lipofilowych, w tym i THC, który może być w niej przechowywany co najmniej 28 dni. Jednak w przypadku osób stale używających marihuany i to w dużych ilościach, tetrahydrokannabinol może przebywać tam znacznie dłużej, nawet do sześciu miesięcy.

Profesor Iain McGregor z Katedry Psychologii Uniwersytetu w Sydney wielokrotnie słyszał o przypadkach osób, u których wykrywano obecność THC i jego metabolitów, kolejno we krwi i w moczu, choć nie deklarowały one używania konopi w ostatnim czasie.

Jednak istniał jeden czynnik łączący te osoby- wszystkie intensywnie trenowały.

Profesor McGregor postawił hipotezę, że na skutek intensywnego treningu, po wyczerpaniu zapasów węglowodanów,  organizm zaczął wykorzystywać tkankę tłuszczową jako źródło energii, przez co mogło dojść do uwolnienia zmagazynowanego w tkance THC z powrotem do krwioobiegu.

Aby określić trafność swojej hipotezy, profesor McGregor i jego zespół badaczy postanowili najpierw przeprowadzić doświadczenia z udziałem zwierząt. Po podaniu THC szczurom, obserwowali oni spadek poziomu tego związku we krwi. Następnie zwierzęta poddano 30-minutowemu treningowi. Badania krwi, wykonane natychmiast po zakończeniu wysiłku, wykazały, że poziom tetrahydrokannabinolu wzrósł.

Dalszym krokiem było przeprowadzenie badań z udziałem  ludzi. W tym celu zrekrutowano 14 ochotników, którzy codziennie palili  marihuanę  (średnio 3-4 gramów marihuany na tydzień). Niektórym osobom polecono, aby przed badaniem zjadły śniadanie, a innym, aby przyszli na czczo. W ramach doświadczenia, każdy ochotnik wykonał 35-minutowy wysiłek fizyczny na rowerze treningowym.  Próbki krwi zostały pobrane przed, zaraz po i dwie godziny po zakończeniu ćwiczeń, aby zmierzyć poziomu THC we krwi.

Naukowcy odkryli, że poziom tetrahydrokannabinolu wzrósł u wszystkich ochotników po odbytym wysiłku, a u niektórych osób był na tyle wysoki, aby uzyskać pozytywny wynik w teście na obecność narkotyków.

“Po wysiłku fizycznym, ktoś poddany testom narkotykowym np. w miejscu pracy, może uzyskać wynik pozytywny, pomimo dłuższego okresu abstynencji od konopi indyjskich ” – powiedział McGregor.

Naukowcy stwierdzili również, że osoby z nadwagą czy otyłością w przypadku których wyliczony wskaźnik BMI osiąga wyższą wartość, mają także najwyższy poziom THC we krwi.

“Im więcej tłuszczu masz w ciele, tym większy magazyn dla lipofilowego związku takiego jak THC” –dodaje profesor.

Oprócz ćwiczeń fizycznych, odchudzanie i stres również mogą powodować konieczność wykorzystania rezerw tłuszczowych przez organizm, co z kolei może podwyższyć poziom THC we krwi. Jednak wyniki badań przeprowadzonych przez Wong i ws., wykazały, że 12 godzinny post nie zwiększał stężenia tetrahydrokannabinolu w osoczu krwi, ale jak podkreślają naukowcy, być może okres głodówki trwał zbyt krótko.  

McGregor twierdzi, że wyniki eksperymentu powinny zmusić do podjęcia dyskusji na temat dotychczasowego sposobu przeprowadzania testów na obecność narkotyków.

Z badań wynika, że “pozytywny wynik testu narkotykowego, niekoniecznie oznacza to, że ostatnio paliło się marihuanę” – mówi.

“Ktoś zbadany testem na obecność narkotyków po niegroźnej stłuczce samochodowej może być niesłusznie posądzony o bycie „pod wpływem”, ponieważ czynniki towarzyszące np. silny stres, może spowodować wykorzystanie rezerw tłuszczowych i uwolnienie THC do krwioobiegu.”– podkreśla profesor.

 

Naukowcy nie powiedzieli ostatniego słowa i  planują powtórzyć badanie z większą liczbą uczestników.

 

Bibliografia:

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0376871613002962

http://www.abc.net.au/science/articles/2013/09/11/3846752.htm

https://herb.co/marijuana/news/indian-tribe-burns-weed

Pokaż kotku co masz w środku, czyli THC w ludzkim organizmie