Już od jakiegoś czasu słyszymy, że w kolejnym miejscu na ziemi społeczeństwo zadaje sobie to samo pytanie – czy legalizacja marihuany i uczynienie oleju z konopi indyjskich legalnym jest dobrą decyzją? W coraz większej ilości krajów problem ten nadal narasta, w tym i w Polsce, ale nie trzeba daleko szukać (Hiszpania,Holandia, Czechy) by zobaczyć efekty przyzwolenia na użycie tego środka, chociażby w celach medycznych. Nie ulega wątpliwości, że Konstytucja naszego kraju gwarantuje nam ochronę życia i zdrowia. Jednak w opozycji do niej stoi zwykła, i niedopracowana ustawa, która nie dopuszcza do użycia medycznego olejku konopnego zawierającego THC.

Olej z konopi indyjskich – zdania są podzielone

Jedni starają się dowiedzieć w tej sprawie jak najwięcej, studiując badania z całego świata, inni zamykają się w swoim konserwatywnym poglądzie, a olej z konopi uznają za kolejny wymysł ludzi mających problemy z narkotykami. Obie strony konfliktu prezentują liczne argumenty, więc nawiązanie dialogu pomiędzy nimi nie jest łatwe. Co prawda nie zostały jeszcze w pełni zbadane długofalowe efekty zażycia substancji aktywnych znajdujących się w marihuanie, ale nie można lekceważyć badań medycznych, których wyniki świadczą, że osoby chore na nowotwór, AIDS czy inne bolesne schorzenia mogłyby doznać ulgi w cierpieniu, a, jak sugerują niektóre z nich – nawet poprawy i zatrzymania postępu choroby. Czy więc olejek z konopi – spreparowany medycznie i oczyszczony – to naprawdę zło w zakamuflowanej postaci?

Olejek konopny z perspektywy medycyny oraz etyki

Nie każdy olej konopny posiada takie samo stężenie substancji aktywnych, a są nawet takie, które zostały pozbawione właściwości psychoaktywnych. Poza tym obecna wiedza medyczna jasno wskazuje, że jest to środek, którego w praktyce nie można przedawkować, a przynajmniej – wiązałoby się to z zażyciem jego znacznych ilości (w przypadku czystego THC dawka śmiertelna wynosi aż 1270 mg/kg masy ciała – niemal 100 razy więcej niż nikotyny, i prawie 7 razy więcej niż kofeiny). Czy nie lepiej by chorzy lub ich rodziny mogli legalnie kupić olej z konopi indyjskich, zamiast być zmuszonych do robienia go samodzielnie, czy nielegalnie zaopatrywać się w niego na czarnym rynku? Czy nie naraża to tych ludzi na oszustwo i kupno zanieczyszczonych produktów? To ma być pomoc i prawo do ochrony zdrowia wszelkimi możliwymi sposobami?

Prawo nie dojrzało jeszcze do wprowadzenia oleju konopnego

Smutne jest także to, że nasze prawo nie rozróżnia zastosowania medycznego, traktując osoby które wykorzystują olejek konopny w tym celu na równi z osobami uzależnionymi od narkotyków, czy zwykłymi dealerami. Dostać kilka lat wiezienia tylko dlatego, że chciałeś pomóc swojej chorej matce czy bratu i uśmierzyć ich ból? Ci co widzą ów problem wydają się jednak być głosem zbyt cichym, podczas gdy demokracja przyznaje prawo do decyzji większości, która przemawia głośniej. Dla bezimiennego tłumu, który ma zbyt zamknięty umysł, by zmienić swoje spojrzenie na świat, nawet w świetle nowych faktów. Na motłoch krzyczący w kółko to samo i żyjący wpojonym niegdyś strachem, krzywdząc tym ludzi, którym przykładowo olej konopny, czy inna wersja medycznej marihuany mogłaby pomóc. A przecież morfina, i jej pochodne od lat są stosowane w medycynie – mimo iż są to substancje działające narkotycznie.

Brak logiki w zakazie posiadania olejku z konopi

Niby przeciwdziałamy narkomani, ale tworzymy jedynie strefę niesprawiedliwości, bo uzależnić można się od bardzo wielu rzeczy, tak samo odurzyć się można na wiele sposobów – a niektóre z nich są całkowicie legalny. Podczas gdy alkohol, czy syrop na kaszel nadal można bez problemu kupić, olejek z konopi wciąż znajduje się na liście substancji zabronionych – to w żadnym stopniu nie jest logiczne. Tak nie powinno działać zdrowe prawo. To raczej domena osób rządzących, które kierują się w swoim osądzie emocjami.

Tak więc nadal kłócimy się o nielegalny olej z konopi podczas gdy w pobliskim szpitalu legalnie umiera kolejna osoba. Zazwyczaj cierpiąc, i nie mogąc zaznać żadnej ulgi, co powoduje w swoich bliskich uzasadnione poczucie bezsilności i frustracji.