Wedle rapostu GUS choroby układu krążenia pozostają główną przyczyną zgonów Polaków. Odpowiadają za 46% z nich. Rocznie w naszym kraju odnotowuje się około 80 000 zawałów serca. Mimo iż możemy  pochwalić się skutecznością ich leczenia na poziomie zachodnim (co osiągamy mimo mniejszych nakładów finansowych!), nadal stanowią poważne zagrożenie dla życia.

Przeżycie zawału serca również pozostawia trwałe konsekwencje na zdrowiu. Wraz z niektórymi chorobami (kardiomiopatie), związanymi ze zniszczeniem prawidłowej budowy tego mięśnia, są podstawowymi powodami występowania niewydolności serca. W miejscu wystąpienia niedokrwienia (czyli zawału) pojawia się z czasem blizna. Nie jest ona tak rozciągliwa jak reszta mięśnia sercowego. Konsekwencją upośledzenia kurczliwości jest niewydolność tego organu. Gorsze funkcjonowanie „pompy”, jaką jest serce, powoduje, że nie jest w stanie ono efektywnie dostarczyć krwi do pozostałych narządów. Objawami tego są zwiększenie męczliwości, obrzęki związane z gromadzeniem się płynów oraz duszność i kaszel (jako konsekwencja obrzęku płuc).

Ze statystyk wynika, że choć wielu chorych przeżywa ostrą fazę zawału serca, w rok po tym zdarzeniu umiera co 10 z nich. Po dwóch latach odsetek ów sięga prawie 25%, i wzrasta w kolejnych latach. W naszym kraju powodem tego stanu są często zaniedbania w rehabilitacji – z profesjonalnej opieki korzysta zaledwie 22% osób po zawale. Większość z nich nie pojawia się u kardiologa – mimo iż jest to silnie wskazane w przypadku tak poważnego rozpoznania.

Ponieważ zawał serca jest bardzo częstym problemem medycznym, duży nacisk kładzie się na prewencję. Najważniejsza jest profilaktyka pierwotna, czyli zapobieganie wystąpieniu zawału. To wszystkie działania, które przez odpowiednią dietę, zmianę stylu życia, zapobieganie miażdżycy oraz kontrolowanie chorób przewlekłych (nadciśnienie, cukrzyca) prowadzą do zmniejszenia ryzyka zachorowania. Natomiast, znając wysoką śmiertelność osób z przebytym zawałem, nie mniej istotna jest prewencja wtórna, czyli zmniejszanie skutków zawału.

Poza rehabilitacją osób po zawale, oraz stosowaniem odpowiednich leków, poszukuje się też sposobów, by zmniejszyć „bliznę”, która powstaje po zawale. Podstawowe pytanie, które stawiają sobie badacze, to „jak uratować uszkodzony mięsień sercowy?”.

Zanim przejdziemy do odpowiedzi, należy wytłumaczyć, jakie zmiany zachodzą po zawale. Po okresie niedokrwienia w sercu następują złożone procesy odbudowy, które naukowo są określane mianem „remodelingu”. W jego trakcie dochodzi do śmierci niektórych komórek (apoptozy), wystąpienia stanu zapalnego, a w końcowym rezultacie – wytworzenia tkanki łącznej, która nie ma takich zdolności do kurczenia się jak mięsień. Ingerencja ma polegać na tym, by tak ukierunkować proces „remodelingu”, by zniszczenia były jak najmniejsze.

W 2014r. ukazała się obszerna praca polskich autorów, dotycząca roli układu endokannabinoidowego w chorobach serca i naczyń. Układ endokannabiniodowy został odkryty na początku lat 90′, od rodzaju substancji które je stymulują, po raz pierwszy wyizolowanych z Cannabis sativa – czyli konopi. Zalicza się do nich THC, stymulujący receptor kannabinoidowy 1 (CB1), oraz CBD – działający bardziej na CB2. Okazuje się, że nasz organizm jest wręcz „usiany” tymi receptorami, i, oczywiście, produkuje nasze „wewnętrzne” (endogenne) kannabinoidy, które je stymulują. Ponadto mogą one działać  również przez inne receptory, a nawet – bezpośrednio wewnątrz komórek, ze względu na ich lipofilną strukturę, która umożliwia przenikanie przez błony. Pierwsze prace skupiały się głównie na ich roli w układzie nerwowym, gdzie obficie występują… Ale, jak już wykazano, znajdują się również w mięśniu sercowym, oraz w ścianach naczyń. I, co więcej, odgrywają ogromną rolę właśnie w procesach przebudowy serca po zawale.

Intrygujące wyniki dają eksperymenty na szczurach, u których sztucznie wywołano zawał serca. Często przyczyną śmierci w tym schorzeniu jest wywołana niedokrwieniem arytmia, z których najgroźniejszą jest migotanie komór. U zwierząt kontrolnych niebezpieczna arytmia wystąpiła u 76%, podczas gdy po podaniu kannabinoidu (AEA -andamid), szansa spadła do 21%, czyli ponad trzykrotnie. A niebezpieczeństwo wystąpienia migotania komór zmalało prawie 7 razy. Udowodniono bowiem, że kannabinoidy mają ochronny efekt na serce, i to zarówno w ostrym okresie, a także w późniejszej fazie, w którym następuje odbudowa mięśnia. W momencie wystąpienia zawału, ich działanie zmniejsza jego obszar (za pośrednictwem pobudzenia CB2, a blokowania CB1). Podane bezpośrednio przed wystąpieniem zawału redukują  jego obszar o ponad połowę. Jednak, jak łatwo się domyślić – w praktyce udowadnia wyłącznie siłę ich działania, ponieważ wyznaczenie dokładnego czasu wystąpienia niedokrwienia jest niemożliwe do przewidzenia. Ponadto kannabinoidy mają właściwości przeciwzapalne, oraz przeciwbólowe – a ból wywołuje reakcje w naszym organizmie (jak skurcz naczyń i wzrost ciśnienia krwi) mogące pogarszać skutki zawału. Obniżenie ciśnienia tętniczego dodatkowo chroni serce przed dalszym uszkodzeniem. Jak się okazuje lek rozszerzający naczynia (zatem działający przeciwnadciśnieniowo) – nitrogliceryna, która zapisywana jest osobom z chorobą niedokrwienną, działa właśnie poprzez interakcje z układem endokannabinoidowym (w tej roli występuje receptor CB1 i łączący się z nim THC).

W trakcie odbudowy mięśnia po zawale, układ endokannabinoidowy ma wiele zadań. Należy do nich kontrola komórek układu odpornościowego i komórek żernych (leukocytów i makrofagów), które się w nim gromadzą, regulacja zaprogramowanej śmierci komórek (apoptozy), oraz takie ukierunkowanie tego procesu, by zachować jak najlepszą zdolność komór do kurczenia się. Jeśli receptory kannabinoidowe będą w jego trakcie zablokowane – remodeling przebiega szybciej, a jego rezultaty (odnośnie funkcji komór) – są gorsze. Odwrotnie, kiedy receptory te są stymulowane – kurczliwość komór jest znacznie lepsza, niż bez takiego działania. Działając wewnątrz komórki, zmniejszają również zapotrzebowanie komórek mięśnia sercowego na tlen, co chroni je przed obumieraniem na drodze apoptozy.

Powyżej opisane doświadczenia były jak dotąd wykonywane na zwierzętach, i nie wiadomo, czy mogą być dosłownie „przetłumaczone” na skutki podobnych interwencji w organizmie ludzkim. Istnieją doniesienia na temat syntetycznych kannabinoidów, znajdujących się w popularnych „dopalaczach”, które wywoływały zawał serca u całkowicie zdrowych, młodych osób. Również pewno badanie dotyczące palenia marihuany u osób które przebyły zawał pokazało, iż śmiertelność osób używających konopi była wyższa. Jednak nie można go przyjąć za dowód szkodliwości tego rodzaju używek, gdyż wynik badania okazał się nieistotny statystycznie.

Wedle badaczy, układ endokannabinoidowy ma duży potencjał leczniczy. Musi być jednak wykorzystany mądrze, gdyż z niewytłumaczonych powodów kannabinoidy mogą działać jak broń obosieczna, zaostrzając objawy choroby. Jednak w świecie nauki nie ma samych łatwych odpowiedzi. Wiemy tylko, że ów układ jest dla nas zagadką, której rozwiązanie może mieć wiele pozytywnych skutków nie tylko dla rozwoju medycyny, ale i oczekujących na leczenie chorych.

 

ŹRÓDŁA:

 

 

  • Zubrzycki MLiebold AJanecka AZubrzycka M.A new face of endocannabinoids in pharmacotherapy. Part II: role of endocannabinoids in inflammation-derived cardiovaascular diseases. J Physiol Pharmacol. 2014 Apr;65(2):183-91.
  • Frost L, Mostofsky E, Rosenbloom JI, Mukamal KJ, Mittleman MA. Marijuana use and long-term mortality among survivors of acute myocardial infarction. Am Heart J 2013; 165: 170-175
  • Leblanc A, Tirel-Badets A, Paleiron N, et al. Cannabis and myocardial infarction without angiographic stenosis in young patient: guilty or not guilty? A case report. Ann Cardiol Angeiol (Paris) 2011; 60: 154-158.
  • Zawał serca: mamy wiele do zrobienia w opiece poszpitalnej. http://www.rynekzdrowia.pl/Kardiologia/Zawal-serca-mamy-wiele-do-zrobienia-w-opiece-poszpitalnej,146709,2.html