BHO czyli „butane hash oil„, jedna z form zażywania marihuany, w ostatnich latach szybko zyskuje sławę w internecie. Po wpisaniu tego hasła w wyszukiwarce, odnajdujemy całą masę filmików instruktażowych jak go wykonać. Metoda pozwala na uzyskanie wybitnie wysokich ilości THC – aż do 80%, w porównaniu z paleniem samego ziela (dającego około 20% THC, resztę stanowi materiał roślinny i inne zanieczyszczenia).

Metoda polega na przepuszczeniu butanu przez tubę, w której umieszczona jest marihuana. Cały proces przypominać może wytwarzanie haszyszu. Butan pozwala wyodrębnić THC, a w efekcie otrzymany narkotyk jest silniejszy. W rezultacie powstaje masa, która przypomina swoją konsystencją bursztynowy wosk albo miód – stąd też alternatywne rozwinięcie skrótu BHO – butane honey oil (honey – z ang. oznacza miód). Następnie uzyskany wosk jest palony w bongu, tak samo jak ziele. Jednak ów sposób przetwarzania marihuany jest uważany za wysoce niebezpieczny.

Dlaczego?  Jest ku temu więcej niż jeden powód. Butan używany w tej metodzie ekstrakcji wywołuje efekty bezpośrednio na nasz organizm. Wystarczy przywołać pewne statystyki – w USA butan odpowiada za 52% zgonów związanych z lotnymi rozpuszczalnikami i ich nadużywaniem. Wdychanie  oparów butanu powoduje zmniejszenie akcji serca oraz arytmię, do śmiertelnego migotania komór włącznie. Poza tym, już od ponad 10 lat znane są przypadki odurzania się gazem z zapalniczek wśród młodzieży, jako metoda wybitnie tania i łatwo dostępna. Butan bowiem daje pewne efekty narkotyczne, dające uczucie euforii i senności. Najgroźniejszym skutkiem kontaktu z tym rozpuszczalnikiem jest jednak skurcz krtani – który uniemożliwia oddychanie i w krótkim czasie prowadzi do śmierci z uduszenia. Kiedy bowiem butan dostaje się bezpośrednio do gardła, jego opary ulegają szybkiemu ochłodzeniu, a niska temperatura powoduje skurcz mięśniówki tego obszaru. W literaturze medycznej takie zjawisko zyskało sobie nazwę „Sudden sniffer’s death syndrome” ( w wolnym tłumaczeniu – zespół nagłej śmierci węszącego), i znany jest już od lat 70′.

Jednak nie to najbardziej alarmuje lekarzy. Butan należy przecież do związków wybitnie łatwopalnych i wybuchowych. Dlatego powszechnie  używany jest w zapalniczkach, a także w butlach gazowych do kuchenek polowych. Stąd wytwarzanie BHO określa się jako „blasting”(rozsadzanie, niszczenie), a użytkowników „blasters”(„wysadzacze”), co częściowo może obrazować efekt użycia tego rozpuszczalnika przez osoby niemające doświadczenia. Oparzenia  i inne obrażenia ciała powstające w skutek wybuchu są znacznym zagrożeniem – nie tylko dla samej osoby wytwarzającej. Pożar w budynku w którym odbywa się ekstrakcja może pochłonąć przecież większą ilość ofiar.

Taka jest cena, którą trzeba zapłacić za zwiększoną siłę narkotyku. Jednak wybitnie wysokie stężenie THC w „wosku” również niekoniecznie daje pożądane efekty, szczególnie u osób, które dotąd marihuany nie używały. Wyższe stężenie THC wiązane jest przede wszystkim z wystąpieniem objawów psychozy – omamów, czyli zaburzonego postrzegania, oraz urojenia.

BHO jest metodą, którą wykorzystują osoby poszukujące mocniejszych wrażeń. Do uzyskania „haju” potrzebna jest bowiem mniejsza ilość narkotyku. Jednak może mieć też zastosowanie medyczne – szczególnie u osób, u których rozwinęła się wysoka tolerancja na efekty marihuany, i wymagają zwiększonych dawek THC. „Wosk” używany w celach leczniczych jest legalny w niektórych stanach USA (m.in. w Kalifornii), a lekarze przepisują go pacjentom, którzy stali się niewrażliwi na niskie stężenia aktywnych substancji. Jednak produkcja BHO, ze względu na duże niebezpieczeństwo z którym się wiąże nie jest dopuszczalna w świetle obowiązującego prawa. Końcowy produkt również nie pozostaje bez wad – niemożliwe jest całkowite usunięcie z niego używanego w ekstrakcji rozpuszczalnika, ani innych substancji z niego powstających, z których dwutlenek azotu jest uważany za toksyczny dla ludzi. Czy powinno się pozwalać na produkcję BHO w domu? A może powinno się ją pozostawić wyspecjalizowanym laboratoriom, a gotowy „wosk” winien być dystrybuowany przez apteki dla potrzebujących pacjentów? Dotąd nie został osiągnięty konsensus w tej sprawie.

ŻRÓDŁA: