Nie ulega wątpliwości, że nadal słaby jest dostęp polskiego pacjenta do terapii z użyciem medycznej marihuany pomimo jej legalizacji w listopadzie 2017 roku i sprowadzenia tego surowca do polskich hurtowni farmaceutycznych w grudniu 2018 roku.

Ta słaba dostępność wynika z kilku czynników m.in. z braku krajowych upraw szczepów konopi stosowanych w terapii i konieczności sprowadzania surowca z zagranicy, co generuje dodatkowe koszta. Wędrówka medycznej marihuany zaczyna się od Kanady, poprzez Niemcy, a dopiero na końcu trafia do Polski. Summa summarum 1 gram konopi kosztuje około 65 zł. Jak podkreśla doktorant Instytutu Prawnego PAN w Warszawie, mec. Jędrzej Sadowski, obecnie nie istnieją żadne przesłanki, aby cokolwiek mogło się zmienić w kwestii uprawy medycznej marihuany w Polsce.

Stan faktyczny wygląda tak, że w polskich hurtowniach farmaceutycznych na razie dostępny jest tylko jeden konopny produkt- susz z żeńskich kwiatostanów konopi Cannabis sativa. Surowiec zawiera około 19% psychoaktywnego kannabinoidu THC oraz niewielką ilość CBD- mniej niż 1%.

Dostępność jedynie suszu i to o wysokiej zawartości THC, jest także pewnym ograniczeniem. Jak podkreśla dr Jerzy Jarosz, terapię lepiej rozpoczynać od preparatu zawierającego mniejsze ilości THC, a większe innego składnika konopi- CBD. Ten ostatni równoważy bowiem działania niepożądane wynikające ze stosowania THC, w tym jego właściwości psychoaktywne.

Kolejna kwestia- lekarzy, którzy chcą rozpoczynać terapię medyczną marihuaną wśród polskich pacjentów, jest przysłowiowo „jak na lekarstwo”. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka- po pierwsze dotychczas tylko nieliczni medycy w Polsce prowadzili leczenie z użyciem medycznej marihuany. Zdecydowana większość lekarzy najnormalniej w świecie nie posiada  doświadczenia praktycznego. Szkolenia, na których nabędą odpowiedniej wiedzy, dopiero są prowadzone. Jeśli więc lekarze nie mieli dotychczas styczności z medyczną marihuaną, nie dziwi fakt, że są ostrożni w zastosowaniu takiej terapii i bardziej preferują sprawdzone schematy leczenia. Według dr Jarosza (praktyka w tym temacie) włączenie medycznej marihuany do terapii w znacznym stopniu jest uzależnione od doświadczenia i wiedzy medyka oraz od jego współpracy z pacjentem, preferencji chorego, rodzaju schorzenia i odczuwanych dolegliwości.

Sprawę komplikuje również fakt, że nie ma konkretnych wskazań, co do schorzeń, w których medyczna marihuana może być stosowana. Jak podkreślają eksperci, Polska nie odbiega w tej kwestii od innych krajów, w których od dawna stosuje się konopie do celów leczniczych typu Holandia, Niemcy czy Kanada. Niemniej jednak istnieje lista potencjalnych schorzeń, w których ten surowiec może być stosowany. Są to m.in. ból (w tym neuropatyczny, migrenowy czy ból towarzyszący chorobie nowotworowej), spastyczność (nadmierne napięcie mięśniowe), padaczka lekooporna, przewlekłe choroby zapalne jelit, zespoły lękowo-depresyjne, urazy mózgu i udar mózgu, oraz reumatoidalne zapalanie stawów.

Palącym tematem jest stosowanie medycznej marihuany w terapii nowotworów. Według dr Mohammeda Rahima z Cannabis Clinic w Kanadzie wciąż dysponujemy zbyt małą ilością badań klinicznych z udziałem pacjentów onkologicznych, aby jednoznacznie stwierdzić, że medyczna marihuana rzeczywiście wykazuje działanie przeciwnowotworowe. Istnieją oczywiście doświadczenia potwierdzające te właściwości, ale są głównie wstępne badania na liniach komórkowych (in vitro) lub na zwierzętach (in vivo). Pocieszające jest jednak to, że z roku na rok podejmowanych jest coraz więcej badań nad skutecznością i bezpieczeństwem stosowania medycznej marihuany wśród pacjentów onkologicznych.

Z osobistych doświadczeń dr Jarosza wynika, że terapia z użyciem medycznej marihuany poprawia jakość życia chorych na nowotwory w postaci zmniejszenia niektórych objawów np. spadku apetytu, wyniszczenia organizmu (kacheksji), bezsenności, nerwowości.

Można więc powiedzieć, że tylko tyle i aż tyle….

 

Bibliografia:

http://www.rynekzdrowia.pl/Farmacja/Eksperci-dostep-do-marihuany-leczniczej-nadal-w-Polsce-utrudniony,191622,6,1.html