Słyszeliście o „niekończących się pudełeczkach”? Takim określeniem nazywano puste opakowania po medycznej marihuanie (jako leku dostępnego na receptę), które swego czasu były sprzedawane na platformie Allegro ( na początku marca platforma usunęła oferty sprzedaży takich opakowań).

Po co komu takie puste pudełeczka? Otóż, po zużyciu przez pacjenta zakupionego w aptece preparatu, opakowanie po leku było wystawiane na allegro, a następnie odkupywane, po to, aby jego zawartość mogła być uzupełniana na czarnym rynku. Jeśli 1 gram legalnego suszu to wydatek rzędu 60-82 zł (w zależności od apteki), to konopie z nielegalnych źródeł można nabyć w cenie 30-40 zł za 1 gram.

Na wielu forach i stronach internetowych nie brakuje głosów, że cena tej legalnej, medycznej marihuany jest za wysoka dla przeciętnego, polskiego pacjenta, a tak duże koszty ponoszą przecież osoby, w przypadku których istnieje konieczność przyjmowania konopi z uwagi na ciężką chorobę przewlekłą czy schorzenie oporne na leczenie innymi preparatami leczniczymi.

Niestety, legalnego suszu wciąż jest za mało, a zapotrzebowanie na ten surowiec wciąż rośnie. Dlatego nie dziwi atrakcyjność pozyskiwania go z nielegalnych źródeł.

Proceder nielegalnego obrotu konopiami nie jest zresztą niczym nowym, bo handel sfałszowanymi, nielegalnie produkowanymi i dystrybuowanymi produktami leczniczymi jest bardzo atrakcyjny i z roku na rok staje się coraz popularniejszy na całym świecie.

Do tej pory nie ustalono jednej, uniwersalnej definicji leku sfałszowanego. Najczęściej stosowana jest definicja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), według której

„Lek sfałszowany, to lek rozmyślnie i w celu wprowadzenia w błąd niewłaściwie oznakowany pod względem składu i/lub źródła pochodzenia. Taki lek może zawierać właściwe substancje aktywne, niewłaściwe substancje, nieprawidłową ilość substancji aktywnych, znaczną ilość zanieczyszczeń, ewentualnie sfałszowane opakowanie bezpośrednie lub zewnętrzne.”

Znacznie szerszą definicję podaje amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (Food and Drug Administration, FDA). Według niej:

„Produkt sfałszowany to lek, pojemnik albo etykieta, które bez upoważnienia noszą znak towarowy, nazwę firmową, inny identyfikujący znak, odcisk albo hasło, albo jakieś podobieństwo tego producenta leku, procesu, opakowania albo dystrybutora, innego niż osoba prawna albo osoby, które faktycznie wyprodukowały, przetworzyły, opakowały albo rozprowadziły taki lek i, który tym samym fałszywie albo mylnie został przedstawiony jako ten produkt, albo został zapakowany lub rozprowadzony przez innego producenta leków, pakowacza albo dystrybutora.”

Kiedyś na liście najczęściej fałszowanych środków znajdowały się suplementy diety, w tym te tworzone według prawideł tradycyjnej medycyny chińskiej (produkty ziołowe, ziołowo-minerałowe), a także leki wspomagające odchudzanie, leki wczesnoporonne, sterydy oraz preparaty zawierające substancje wspomagające potencję. Od pewnego czasu mamy do czynienia także z nowym zjawiskiem fałszowania leków bardzo drogich, np. leków przeciwnowotworowych oraz leków, na które obecnie istnieje duże zapotrzebowanie na całym świecie – leków przeciwwirusowych, na schorzenia układu krążenia, w tym na nadciśnienie tętnicze, obniżające poziom cholesterolu we krwi, a także te stosowane w leczeniu przerostu prostaty czy używane w przypadku istnienia zaburzeń psychicznych.

Niestety, nikt nie kontroluje podstawowych parametrów ilościowych i jakościowych takich sfałszowanych preparatów. Najczęściej substancji aktywnej nie ma wcale, albo jest obecna w niewielkich ilościach. Co w takim razie zażywa pacjent? Najróżniejsze substancje, w tym cukier, gips, arszenik, farbę drogową z ołowiem, kredę, wosk do podłogi.

Rzadziej zdarza się, że preparat zawiera nadmierną ilość substancji czynnej. Przykładem może być koreańska viagra, która została skonfiskowana, a tabletki poddano badaniom. Okazało się, że  zawierały one średnio  317 mg cytrynianu sildenafilu – tj. ponad trzykrotnie więcej niż wynosi maksymalna, dopuszczalna dawka.

Z badań WHO wynika, iż udział sfałszowanych produktów leczniczych w krajach, w których system kontroli jest najbardziej skuteczny, stanowi nawet około 1%. Średnia światowa natomiast wynosi 10%, a w niektórych krajach, szczególnie rozwijających się, gdzie zyski z ich sprzedaży są największe, udział ten może sięgać nawet 30%. Polska należy do krajów narażonych na dostęp do sfałszowanych produktów leczniczych ze względu na położenie geograficzne.

Odnosząc się natomiast do produktów leczniczych nabywanych za pośrednictwem Internetu, WHO podaje, że ponad 50% stron internetowych ukrywa fizyczny adres sprzedawcy lub go nie zawiera, co samo w sobie rodzi podejrzenia, a nabywanie produktów od takich podmiotów może być niebezpieczne. Pacjenci natomiast często nie zwracają uwagi na kwestie tego rodzaju, narażając się na zakup sfałszowanego produktu leczniczego, który może stanowić realne zagrożenie ich zdrowia i życia.

 

Bibliografia:

World Health Organisation, Counterfeit medicines, Fact Sheet No. 275, Revised February 2006 (http: //www.who.int/mediacentre/factsheets/fs275/en).

The Federal Food, Drug and Cosmetic Act, Subchapter II (http: //www. law.cornell.edu/uscode/html/uscode21/usc_sec_21_00000321—- 000-.html).

http://gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2018/numer-163-102018/165515,Viagra-z-gipsu.html

https://www.money.pl/gospodarka/medyczna-marihuana-w-niekonczacych-sie-opakowaniach-handel-w-internecie-kwitnie-6353630255962241a.html