Stwardnienie rozsiane (z ang. multiple sclerosis – MS) należy do chorób autoimmunologicznych. Dotąd nie wiemy dokładnie, dlaczego dochodzi do jej rozwoju, acz wiele teorii uwzględnia obciążenia genetyczne, rolę wirusów czy środowiska (MS częściej występuje w krajach północnych).

Istota tego schorzenia polega na niszczeniu osłonek mielinowych w układzie nerwowym. Są one jakoby „płaszczem” otulającym nerwy, wytwarzanym przez oligodendrocyty. Umożliwia on szybkie przewodzenie impulsów w ich włóknach, które „skaczą” pomiędzy przewężeniami w tych osłonkach (zwanych przewężeniami Ranviera). W stwardnieniu rozsianym dochodzi do nieprawidłowej odpowiedzi układu odpornościowego, która przejawia się w powstawaniu przeciwciał atakujących i niszczących elementy układu nerwowego. Te uszkodzenia powodują spowolnienie przewodzenia informacji w neuronach. Można powiedzieć, że świat osoby chorej na MS kręci się w zwolnionym tempie.

U każdej osoby choroba przebiega troszkę inaczej – nieraz objawy naprzemiennie bardzo się nasilają, a potem ustępują. Po różnie długiej przerwie – powracają po raz kolejny. Dopiero później SM przechodzi w powoli postępującą formę przewlekłą. Natomiast u innych od początku powoli, acz nieuchronnie, dolegliwości postępują, bez przerwy na oddech.  Objawy „rzutu” choroby, to przykładowo parestezje – uczucie drętwienia/mrowienia w różnych regionach ciała, porażenie kończyny, przewlekłe bóle, zaburzenia równowagi lub mowy. Mogą też pojawiać się objawy ze strony narządów wewnętrznych – problemy z oddawaniem moczu, pracą jelit. Czasami stwardnienie rozsiane objawia się uczuciem narastającego zmęczenia, problemami z koncentracją, depresją. Ta różnorodność objawów jest związana ze złożoną rolą, jaką pełni dla nas regulujący wszystkie procesy życiowe mózg – zarówno w kwestii tych zależnych, jak i niezależnych od naszej woli.

Niestety w tej chwili choroba uważana jest za nieuleczalną. Dlatego tak ważne jest łagodzenie objawów, spośród których ból i spastyczność (wzmożone napięcie mięśnia lub ich grupy, związane z uszkodzeniem układu nerwowego) należą do najbardziej utrudniających codzienne życie. Spastyczność bardzo często jest obiektywnie ocenić (służy do tego 4-stopniowa skala Ashworth). Przykładowo – przy znacznym zmniejszeniu spastyczności chory wcześniej poruszający się o własnych siłach, przestaje chodzić, gdyż częściowo było to możliwe właśnie przez zwiększone napięcie mięśni. Dlatego w poszukiwaniu leków, bardzo istotne są odczucia własne pacjenta. Ocena bólu zaś, całkowicie uzależniona jest od subiektywnych odczuć (tj. tego, jak go postrzega pacjent).

Kannabinoidy w stwardnieniu rozsianym mają udowodnioną skuteczność w zwalczaniu obu powyższych objawów. Jest to związane z aktywacją receptora kannabinoidowego CB1, który znajduje się głównie w komórkach nerwowych. Ekstrakt z marihuany jest w spastyczności skuteczniejszy od preparatów zawierających THC i CBD (np. Sativex), co wykazała analiza wielu wyników badań, w tym kontrolowanych podawaniem placebo. Dopiero po roku stosowania efekt jest zauważalny w skalach klinicznych. Natomiast chorzy zauważają poprawę już po 4 tygodniach. Dotyczyła nie tylko spastyczności – zmniejszyło się również odczuwanie bólu, a także poprawiła jakość snu. Wraz z czasem używania kannabinoidów pozytywne skutki terapii są więc coraz bardziej zauważalne.

Ból w MS może być wynikiem bolesnych spazmów mięśni, ale też samych uszkodzeń w układzie nerwowym. Również dla tych chorych ekstrakt z marihuany (zawierający THC i CBD) jest skutecznym środkiem – bardziej niż samo THC i Sativex. Niestety w przypadku problemów z oddawaniem/nietrzymaniem moczu, a także w drżeniu mięśniowym – zdania badaczy są podzielone.

Problemem dla którego niektórzy pacjenci nie decydują się na tak długie leczenie, są efekty psychotropowe kannabinoidów. Zaburzenia koncentracji wykluczają wykonywanie niektórych zawodów i czynności (przykładowo – prowadzenia samochodu).  Kannabinoidy metabolizowane są w wątrobie przez te same enzymy, za pomocą których rozkładane są inne leki – co stwarza prawdopodobieństwo nasilenia ich toksyczności. Ponadto chorzy często zmagają się z zaburzeniami pamięci i spowolnieniem myślenia, które w przypadku przyjmowania kannabinoidów w postaci palenia „skrętów” nasilają się. Od tych niepożądanych działań potencjalnie wolny jest CBD – jeden z alkaloidów obecnych w konopi.

Dotąd pozostaje jednak ważne pytanie – czy marihuana, a dokładniej zawarte w niej kannabinole (których jest 60, a niektórzy twierdzą że 70) mogą leczyć stwardnienie rozsiane? Dotąd badania w tym zakresie ograniczają się do modelów zwierzęcych MS – tych samych, które służą do wstępnego testowania leków w tej chorobie. Ponieważ tło schorzenia jest autoimmunologiczne, główną rolę odgrywa w nim proces zapalny. Oligodendrocyty, które wytwarzają mielinowy „płaszcz” otaczający komórki, zostają jego przebiegu niszczone. Przyczynia się do tego aktywność mikrogleju (komórek żernych centralnego układu nerwowego), i różnych cytokin prozapalnych. Podawanie środków aktywujących receptory kannabinoidowe (do których zalicza się m.in. THC) zmniejsza odczyn zapalny, oraz powoduje uwolnienie cytokin, dla kontrastu, o działaniu przeciwzapalnym. W wyniku tego oligodedrocyty, będące  kluczowymi w rozwoju MS, nie obumierają. Dzięki przeciwzapalnym właściwościom przede wszystkim CBD, wydaje się, iż w MS kannabinoidy mogą być użyteczne przez swoje ochronne działanie na komórki nerwowe. Przynajmniej takie neuroprotekcyjne właściwości obserwuje się dotychczas wyłącznie w badaniach zwierzętach laboratoryjnych. Jednak na stworzenie leków na bazie marihuany, które mogłyby skutecznie hamować postęp choroby u ludzi, nadal trzeba poczekać.

źródła:

 

 

  • Sabrina Giacoppo, Giuseppe Mandolino, Maria Galuppo, Placido Bramanti, Emanuela Mazzon. Cannabinoids: New Promising Agents in the Treatment of Neurological Diseases Molecules 2014, 19(11), 18781-18816.