Skąd pochodzi marihuana? Jak powstaje „haj”? Czy istnieją różnice między marihuaną „medyczną” i niemedyczną”? Na te pytania, oraz wiele innych stara się w swojej książce „Marihuana leczy” odpowiedzieć jej autor – Bogdan Jot. Znajdziemy w niej, wytłumaczone w przystępny sposób, opisy funkcjonowania tak złożonych układów w naszym organizmie, jak układ odpornościowy oraz ośrodkowy układ nerwowy. W tej pracy poruszony jest również temat „chemii” marihuany. W dymie marihuanowym znajduje się przecież nie tylko, THC, ale ogromna liczba innych substancji. Ich suma może sięgać  400. Wywoływany przez nie efekt nie jest prostą sumą działań poszczególnych składników. Często, czego dowiemy się z książki, dają skutki wręcz przeciwstawnie, mogą  przykładowo osłabiać okryty złą sławą „haj”, nierozerwalnie kojarzony z marihuaną. Jakie są jego objawy? Czy odczuwają go pacjenci, leczący się marihuaną?  Te istotne kwestie, w szczególności dla zastosowania konopi w medycynie również znajdują swoje miejsce w opracowaniu.

Jot otwiera przed nami wrota tajemniczego wszechświata, jaki stanowią działania leżące u podstawy reakcji naszego organizmu. Wraz z nim przyglądamy się jak pojedyncze molekuły stymulują różnorodne receptory, wpływając na każdy organ i proces zachodzący w naszym ciele. Jednymi z nich są receptory układu endokannabinoidowego. Pod tą enigmatyczną nazwą kryją się specyficzne białka, nazwane tak na cześć konopi (w łacińskim brzmieniu nazywanych Cannabis), oraz wyizolowanych po raz pierwszy z nich substancji – kannabinoidów. Jednak występują one nie tylko w konopiach! W naszym ciele są stale wytwarzane, rozbijane na inne związki, a następnie – ponownie syntetyzowane. Bez nich nasze normalne funkcjonowanie nie byłoby możliwe. Układ endokannabinoidowy jest bowiem starszy niż ludzkość. To, że został zachowany w toku ewolucji świadczy o jego niezwykle ważnej roli, jaką odgrywa w naszym organizmie. Syntetyczne leki blokujące ten układ(które miały wspomagać odchudzanie) po zastosowaniu ich u człowieka doprowadziły wystąpienia tragicznych skutków – wywołania ciężkiej depresji a nawet śmierci na drodze samobójstwa. Z książki ponadto dowiemy się wiele o innych, nieudolnych eksperymentach naśladowania natury – syntetycznych kannabinoidach. Często taki preparat zawiera jedną, dwie wyizolowane substancje, i jest pozbawiony potencjału całej rośliny. Nie tylko wedle lekarzy, ale przede wszystkim w opinii pacjentów ich działanie pozostawia wiele do życzenia w porównaniu z efektami, które daje sama marihuana.

W „Marihuana leczy” podawane fakty podparte są wynikami badań naukowych, co w przypadku tak kontrowersyjnego (w obecnych czasach) zagadnienia, wydaje się niezbędne. Wśród przytaczanych przez niego źródeł, znajdują się również publikacje z liczących się czasopism, jak Addiction czy Neuropharmacology. Jednocześnie zawarte w nich dane przedstawione są w sposób zrozumiały dla przeciętnego człowieka, pozbawionego specjalistycznej wiedzy. Natomiast mogące nużyć szczegóły są pomijane. W wyniku tego zabiegu treść jest przejrzysta, czytelnik otrzymuje niezbędną ilość informacji, pozwalających na dogłębne wręcz poznanie tematu medycznej marihuany. Jot pozwala sobie na wtrącenie własnej opinii, jednak czyni to w sposób nienachalny. Wydawane sądy pozostają zawsze w zgodzie z przedstawionymi przez niego dowodami. Po lekturze, nawet krytyczny czytelnik w wielu punktach będzie wręcz zmuszony przyznać mu rację. Jak chociażby w przypadku syntetycznych kannabinoidów – skoro możemy je pozyskać bezpośrednio z rośliny, dlaczego mielibyśmy je tworzyć w probówce? Tym bardziej, że odbywa się to wielokrotnie większym kosztem?

Autor nie koncentruje się jedynie na samej marihuanie. Porusza też aspekty związane z anatomią, fizjologią, chemią… Wiele miejsca poświęca też opisom chorób, dzięki czemu nazwy takie jak „choroba Parkinsona”, ale też „zespół Tourette’a” nie będą dla nas brzmiały obco. Poznamy też skąd się bierze ból, oraz jak rozwija się choroba, która chyba wywołuje w nas największy lęk – rak. Po przeczytaniu „Marihuana leczy” zarówno układ endokannabinoidowy, jak i jego kryjący się w nim leczniczy potencjał nie będzie już dla nas zagadką. Dla osób z otwartym umysłem ta lektura z pewnością będzie interesująca pozycją. Natomiast sceptyków może skłonić do rozważań, czy rzeczywiście, jak pisze Jot „Mairhuana leczy”?