Dzieci z natury są ruchliwe, ciekawe świata, oraz bardziej aktywne niż dorośli. Jednak niektóre z nich – zdecydowanie za bardzo. Rodzice często skarżą się, iż „dziecko zamiast chodzić – ciągle biega, nie potrafi rozmawiać, tylko krzyczy”, czy „przerywa mi w pół zdania odpowiadając na pytanie, nim skończyłem je zadać”. Nie słucha też poleceń i często bywa karcone jako „niegrzeczne”. Do pewnego czasu na te skargi przymyka się jednak oko, gdyż problem zaczyna być widoczny dopiero gdy dziecko idzie do szkoły – około 6-7 roku życia. Dopiero wtedy też nadaje się mu stosowaną nazwę – ADHD.

ADHD – (Attention Deficit Hyperactivity Disorder) to problem bardzo częsty u dzieci. Uważa się, że w zależności od kryteriów diagnostycznych może dotyczyć od 5 – 8% nawet z nich. Chociaż zaburzenie postrzegane jest jako typowe dla młodego wieku, większość (65% przypadków) z ADHD nie wyrasta. Im później taka osoba trafia do lekarza, tym trudniej jest też odróżnić je od zaburzeń lękowych czy depresji. Postrzegani są jako osoby nieudolne życiowo, mało inteligentne i leniwe, a ponieważ niejednokrotnie w to wierzą – często cierpią na inne schorzenia psychiatryczne.

Objawy ADHD przejawiają się na 3 polach, i określane są jako hiperaktywność, impulsywność, zaburzenia koncentracji i uwagi. Aby spełnić kryteria diagnostyczne (wg ICD-10), problemy muszą trwać przynajmniej 6 miesięcy, a rozpocząć się przed ukończeniem 7 roku życia. Dodatkowo koniecznym warunkiem jest stwierdzenie, że istotnie wpływają na funkcjonowanie dziecka, prowadząc do problemów w przynajmniej 2 środowiskach – np. w szkole oraz w domu.

Nadaktywność oznacza, że dziecko nie może usiedzieć w miejscu, nawet w sytuacji w której jest to konieczne (np. w ławce w szkole), „wszędzie jest go pełno”, wierci się i ciągle porusza rękami lub nogami.

Impulsywność związana jest z brakiem możliwości kontroli swoich zachowań. Dziecko nie potrafi poczekać na swoją kolej, wtrąca się w połowie zdania, przerywa innym, mówi bez ustanku, bez przemyślenia swoich kwestii – nawet wtedy, kiedy „nie wypada”.

Zaburzenia koncentracji i uwagi stają się szczególnie widoczne w sferze obowiązków, związanych z domem a jeszcze bardziej – po pójściu do szkoły. Mimo, iż dziecko wie, jakie powinno wykonać zadania, nie potrafi się na nich skupić, „zapomina” o nich, lub robi je niestarannie. Błędy „z niedopatrzenia” są bardzo typowe, ale nawet skonstruowanie instrukcji nie rozwiązuje problemu – kolejne kroki wyszczególnione w niej są pomijane. Nie jest możliwe utrzymanie uwagi takiego dziecka na jednym zadaniu przez dłuższą chwilę – łatwo ulega ona rozproszeniu. Szczególnie niechętnie wykonywane są te zajęcia, które wymagają wysiłku umysłowego, a to oczywiście wybitnie przeszkadza w uczeniu się nowych zagadnień.

O opisywanym zaburzeniu powstało wiele mitów, z których większość jest krzywdzących dla dzieci i ich rodziców. ADHD bywa uważane za winę złego wychowania, braku dyscypliny lub złośliwości samego dziecka, Albo też stanowi wymówkę, by nie musieć wywiązywać się z obowiązków. Inni po prostu uważają, że dziecko jest głupie i dodatkowo lenistwo sprawia, że tak źle radzi sobie z zadaniami. Chociaż samo istnienie zaburzenia wielokrotnie było kwestionowane, to nie należy w to wierzyć – dziecko „nie wybiera” by się tak zachowywać. W ADHD przyczyną są bowiem realne zaburzenia w rozwoju centralnego układu nerwowego.

Prawdopodobnie predyspozycja do ADHD jest uwarunkowana genetycznie, a mutacje zlokalizowane są w obrębie chromosomu 6. Przejawia się ona w zmianach w niektórych strukturach mózgu, związanych z kontrolą naszych popędów, jak jądro migdałowate oraz w hipokampie – będącym siedliskiem pamięci. Komórki nerwowe tych regionów wytwarzają pewien przekaźnik – dopaminę. U dzieci z ADHD jest go mniej, a to wiedzie do opisanych powyżej zaburzeń w zachowaniu.

Leczenie owego zaburzenia polega na podawaniu psychostymulantów. Chociaż wydaje się kontrowersyjne podawanie dziecku już niemogącemu „usiedzieć w miejscu” m.in. pochodnych amfetaminy, u tych osób skutek jest zupełnie odmienny od oczekiwanego. Paradoksalnie – uspakaja się ono, i może w końcu skoncentrować się na wykonywaniu konkretnych czynności. Psychostymulanty zwiększają bowiem stężenie dopaminy, której w ADHD brak. Ich działanie zostało wielokrotnie przebadane, i właśnie ta grupa odznacza się największą skutecznością w leczeniu. Jednak niestety – nie bez skutków ubocznych – do najczęstszych należą bezsenność, słabe przybieranie na wadze oraz brak apetytu. W rezultacie dzieci te są niższe, i fizycznie rozwijają się gorzej niż rówieśnicy. Ryzyko uzależnienia związane ze stosowaniem tych środków, choć wzbudza obawy, jest uważane za niewielkie – leki te utrzymują stabilny poziom we krwi, więc nie dają charakterystycznego dla stymulantów „odlotu”, związanego z nagłym wzrostem ich stężenia w surowicy. Nawet osoby nadużywające w przeszłości takich substancji jak amfetamina, oceniają leki na ADHD jako „nieatrakcyjne” narkotyki. Dodatkowo, jako wspomagające leczenie używa się leków, tzw. „niestymulatnów” jak atomoksetyna, czy klonidyna oraz SSRI (inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny), dla których klasycznym wskazaniem są depresja i zaburzenia lękowe.

Metodami uzupełniającymi terapię mogą być też interwencje dietetyczne (polegające na wykluczeniu niektórych pokarmów z jadłospisu), podawanie witamin i suplementów diety, oraz niektórych preparatów ziołowych (jak ginko biloba, żeń-szeń czy waleriana). Wśród metod medycyny alternatywnej zastosowanie ma też aromaterapia i masaże oraz uprawianie jogi i medytacja. Niestety, przy obecnym stanie wiedzy w większości uważane są za nieskuteczne.

Pewne kontrowersje, a jednocześnie nadzieje wzbudza też potencjalne wykorzystanie marihuany w leczeniu tego schorzenia. Zwiększa ona, dzięki działaniu THC, ilość dopaminy w jądrze migdałowatym i hipokampie – kluczowych strukturach zmienionych w ADHD. Jednak czyni to w niewielkim stopniu – dlatego tak niewiele osób uzależnia się od tego środka. Szacuje się, że od konopi uzależni się maksymalnie 1 na 10 zażywających ją osób. Marihuana w tym względzie działa jak Ritalin (metylofenidat) – jeden z leków znajdujących zastosowanie w ADHD. Jest to związane z działaniem układu endokannabinoidowego, który odpowiada na THC oraz inne kannabinoidy zawarte w marihuanie. Wykryto też, że u chorych dzieci ilość przekaźników stymulujących ten układ (np. andamidu) pozostaje zwiększona – jakby ich organizm sam próbował kompensować wpływ tego zaburzenia. Ponadto uważa się, że za ADHD może być odpowiedzialna mutacja w genie jednego z receptorów układu endokannabinoidowego (CNR1). Po pierwsze -znajduje się na chromosomie 6, w którym zmiany są ściśle związane z predyspozycją do owego zaburzenia. Po drugie – produkt tego genu jest związany z pamięcią, emocjami oraz układem nagrody. Po trzecie – gen CNR1 jest związany również z występowaniem innych chorób psychicznych – zaburzeń odżywiania czy schizofrenią, dlatego tak bardzo przykuwa uwagę psychiatrów. Dotychczas przeprowadzone badania genetyczne potwierdziły, że istotnie – niektóre odmiany tego genu wykazują związek zarówno z występowaniem ADHD, jak i PTSD (Post Traumatic Stress Disorder – zespół stresu pourazowego). Poza tym THC i CBD mają również działanie przeciwlękowe i antydepresyjne, które także są istotne z punktu widzenia leczenia.

Niektórzy lekarze, zachęceni wstępnymi wynikami badań już przepisują marihuanę dzieciom z ADHD. Dr Claudia Jensen z Kalifornii tak opisuje swoje doświadczenia: „[dzieci] mają w końcu możliwość skupić się, uważać na to, co się do nich mówi, nie są impulsywne i agresywne, są spokojne i zrelaksowane, a także mogą się skoncentrować na lekcjach w szkole, dzięki czemu otrzymują dobre oceny”. U tych dzieci marihuana, podobnie jak stosowane stymulanty ma bowiem odwrotny efekt, niż u osób stosujących ją rekreacyjnie. Niestety, metoda wciąż nie ma powszechnego uznania, bo brak większych testów klinicznych. Możliwe że jednak znajdzie zastosowanie, gdyż z biegiem czasu efekt zwyczajowo stosowanych stymulantów ulega wyczerpaniu, ponieważ mózg się do nich przystosowuje. Dlatego po pewnym czasie trwania terapii konieczny będzie inny lek. Jaki? Oczywistym kandydatem staje się marihuana. To, co jednak hamuje lekarzy to fakt, że osoby cierpiące na ADHD, w tym dorośli, mają znacznie większą skłonność do popadania w uzależnienia. Poza tym nie wiadomo, jak zareaguje rozwijający się mózg na regularne podawanie marihuany – na razie brak takich obserwacji. Jednak dla niektórych ze specjalistów istniejąca liczba dowodów jest wystarczająca, by marihuanę oferować w miejsce konwencjonalnych leków. Na długofalowe wyniki ich działań musimy jeszcze poczekać.

ŹRÓDŁA: