Przyszłe mamy często zastanawiają się, jaka forma odżywiania będzie najlepsza dla ich dziecka. Spośród wszystkich, to właśnie karmienie piersią ma najwięcej zalet, zarówno dla nich samych, jak i noworodka. Nie tylko umożliwia wytworzenie ścisłej więzi. Mleko matczyne ma idealny skład, dostosowany do jego potrzeb, oraz niebagatelny wpływ na zdrowie rozwijającego się organizmu. Z tego powodu, nawet jeśli dziecko nie jest w stanie ssać piersi, dobrym pomysłem jest odciąganie pokarmu i podawanie go w butelce. Jest ku temu wiele powodów, a poniżej przedstawiamy tylko główne z nich.

Karmienie piersią jest najlepszą drogą odżywiania dla rozwijającego się dziecka. Zapewnia mu odpowiednią ilość nie tylko białka, tłuszczy, cukrów, ale też istotnych dla jego rozwoju mikroelementów, w optymalnych proporcjach. Organizm mamy produkuje jego wystarczającą objętość, pozwalającą całkowicie zaspokoić jego głód. Zawarte w mleku immunoglobuliny zapewniają mu odporność przed zakażeniami, zarówno biegunką infekcyjną jak i schorzeniami dróg oddechowych. W mleku znajdują się też dobroczynne bakterie – probiotyki, które ochraniają delikatny układ pokarmowy. Karmienie mlekiem kobiecym zmniejsza też ryzyko alergii i innych chorób – w tym cukrzycy, nadwagi oraz otyłości w odległej przyszłości.

Z kolei dla matki karmienie piersią również wiąże się z licznymi korzyściami. Można je rozpocząć od razu, już w pierwszych godzinach życia dziecka. Podtrzymanie laktacji przez podawanie dziecku naturalnego pokarmu, pozwala pozbyć się zapasów energetycznych, znajdujących się w tkance tłuszczowej. W trakcie ciąży są one gromadzone właśnie na okres laktacji, zatem dodatkowy wysiłek organizmu włożony w produkcję pokarmu sprawia, że sylwetka szybciej wraca do poprzedniej. Ponadto ten sposób karmienia pozwala nie martwić się o jakość pokarmu – zawsze będzie świeży, i gotowy do podania od razu. Jest również tani – jedyne o co musi się martwić mama, to zdrowa dieta, oraz odpowiednia podaż kalorii, by zapasy energii nie uległy wyczerpaniu.

Jednak nie każda kobieta może karmić piersią. Zwykłe przeziębienie nie stanowi problemu, wręcz przeciwnie – mama przekazuje wtedy swoje przeciwciała przeciw wirusom dziecku. Jednak poważne choroby, jak gruźlica czy zakażenie wirusem HTLV-1 oraz HIV, uważane są za przeciwwskazanie do karmienia piersią. Dużo leków i innych substancji (pochodzących np. z diety) przenika również do mleka, a tą drogą – do organizmu noworodka. Toksyczna chemioterapia, alkohol, narkotyki są wybitnie szkodliwe dla młodego mózgu w trakcie jego szybkiego rozwoju, który pozostaje bardzo intensywny również po urodzeniu.

Co z matkami, które palą marihuanę, lub przyjmują ją w innej formie? Nie mówimy jedynie o tych, które używają jej dla własnej przyjemności. Niektóre z nich mogą przecież otrzymywać marihuanę na receptę, przynajmniej w krajach, w których dozwolone jest jej stosowanie w celach leczniczych. Przykładowo takim wskazaniem mogą być depresja czy zaburzenia lękowe, bezsenność oraz przewlekły ból. Wedle wszystkich zaleceń towarzystw pediatrycznych, w tym Committee on Drugs of the American Academy of Pediatrics (Komitet w Sprawie Narkotyków Amerykańskiej Akademii Pediatrii), zażywające marihuanę mamy nie powinny karmić piersią.

Dlaczego? Efekt THC, oraz innych kannabinoidów (aktywnych substancji zawartych w marihuanie), jest wywoływany za pomocą układu endokannabinoidowego. Wiadomo, że odgrywa on rolę w rozwoju mózgu noworodka, pozwalając na wyodrębnianie się komórek nerwowych i powstawanie połączeń (synaps) między nimi, oraz tworzenie się opiekuńczych względem nich komórek gleju. W tych procesach biorą udział receptory zarówno CB1 jak i CB2 tego układu. Dodatkowo, bierze również udział w kontroli odruchu ssania u noworodka oraz ilości przyjmowanego mleka. Natomiast pod wpływem THC zablokowany receptor CB1 wywołuje osłabienie i wiotkość mięśni, przez co niemowlę niechętnie ssie pokarm.

Istotne jest to, że THC jest lipofilny – czyli gromadzi się tam, gdzie znajduje się tłuszcz, również w mleku kobiecym. Może się w nim kumulować, przez co u osób używających marihuanę regularnie – w tym w trakcie leczenia – osiąga znaczne stężenie. THC u noworodka może się utrzymywać w organizmie nawet przez 3-4 tygodnie. Z oczywistych względów nie prowadzi się takich eksperymentów na nowonarodzonych dzieciach, jednak u zwierząt wykryto, że narażenie na THC w okresie wkrótce po urodzeniu, prowadzi do licznych zaburzeń w rozwoju mózgu.

Dotąd 2 badania zbadały wpływ przyjmowania marihuany przez karmiącą piersią matkę na młody organizm. W jednym z nich, przeprowadzonym w latach 80′ noworodki rozwijały się normalnie w porównaniu z tymi, które nie były narażone na wpływ THC. Nowsze, pochodzące z 1990r. ujawnia jednak, że takie dzieci po roku obserwacji wykazywały opóźnienie w rozwoju psychoruchowym. Nie wiadomo dotąd, czy nie było to wywołane bardziej przez palenie marihuany w trakcie ciąży, dym związany z taką formą zażywania konopi, na które narażony był noworodek, lub innymi czynnikami, jak jakość wzajemnej relacji mamtki i dziecka. Badania oceniające ich rozwój po wielu latach dotąd nie zostały przeprowadzone.

Należy też zaznaczyć, że palenie, nie tylko marihuany, ale również tytoniu, poza szkodliwym wpływem na organizm nowonarodzonego dziecka, zwiększa 2-3 razy ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS- Sudden Infant Death Syndrome). Każda świadoma matka powinna unikać narażenia na toksyczny dym, a także zerwać z nałogiem palenia tytoniu – nie tylko w ciąży, ale również po rozwiązaniu. Efekty na młody organizm mogą być już nieodwracalne, dlatego każda kobieta powinna być świadoma zagrożeń płynących z palenia, zażywania niektórych leków, i ich wpływem na dziecko.

ŹRÓDŁA: