O dr Marku Bachańskim od lipca jest głośno w mediach. W ostatnich dniach poprzedniego miesiąca, w krótkim czasie po złożeniu przez niego wniosku o dłuższy urlop, odsunięto go od badań dotyczących leczenia lekoopornej padaczki dziecięcej za pomocą preparatów medycznej marihuany. Dyrekcja uznała kontynuację za niemożliwą, ze względu na liczne braki w dokumentacji, oraz, jak twierdzą w oficjalnym oświadczeniu – stwarzanie zagrożenia dla zdrowia i życia małych pacjentów. Jest pewne jednak, że terapia była prowadzona już od dłuższego czasu, obijając się niemałym echem w wiadomościach w całym kraju. Wedle deklaracji dra Bachańskiego, dyrekcja nie tylko wiedziała o jego działaniach, ale też sama postawiła konkretne warunki. Zamiast proponowanej grupy kilkudziesięciu pacjentów, otrzymał on zgodę na leczenie nie więcej niż 10 osób, do czego się zastosował. Po tym fakcie nie zgłaszano mu żadnych uwag – zarówno w kwestii prowadzonej dokumentacji, jak i dawkowania i reszty procedury. Dlaczego dopiero po wielu miesiącach zdecydowano się, bez zapowiedzi, przerwać badanie?

Dla lekarza prowadzącego, postępowanie dyrekcji CZD nosi znamiona próby dokonania publicznego linczu. W wystosowanym do Ministra Zdrowia Zembali liście  otwartym ujawnia, iż jego przełożeni mieli wiedzę o jego działaniach, ale dotąd nie przywiązywali do nich żadnej wagi. Oświadczenie CZD w jego sprawie jest w jego opinii niczym innym, jak próbą podważania jego kompetencji oraz doświadczenia zawodowego, w dodatku poczynionej w sposób nieprawdziwy oraz „nieludzki”. Sprawa jest na tyle poważna, iż lekarz nie wyklucza, iż skieruje ją dalej – do prokuratury. W fragmencie listu zamieszczonym na portalu Wirtualna Polska czytamy: „Mogę tylko Pana Ministra zapewnić, że tak jak walczę o życie i zdrowie swoich pacjentów, tak również będę do końca walczył o swoje dobre imię, zapewne w niezawisłym sądzie”. W kwestii samego badania dotyczącego zastosowania medycznej marihuany dodaje, iż bez wahania stawi się przed Komisją Bioetyczną. Jednak jego zdaniem grupa pacjentów powinna być o wiele bardziej liczna, aby miało ono „dobre uzasadnienie merytoryczne i naukowe”. Jednak na proponowaną grupę 70-80 osób nie uzyskał on zgody przełożonych. Jego zdaniem takiego uzasadnienia nie posiada prowadzone obecnie badanie z zastosowaniem preparatu Sativex, który w naszym kraju jest zarejestrowany do leczenia spastyczności mięśni w stwardnieniu rozsianym. Jak twierdzi lekarz wystarczy zapoznać się z ulotką leku – nie ulega wątpliwości, że sam projekt badania jest nieporozumieniem. Jednak uzyskało ono pozytywną opinię Komisji Bioetycznej – zatem będzie kontynuowane.

Kolejną kwestią stanowiącą problem w przypadku prowadzonej przez lekarza terapii, jest sprawa importu docelowego preparatów marihuany. Tylko 4 z 9 pacjentów złożyło takie wnioski w Ministerstwie, jednak do leczenia konopiami przyznawali się rodzice 7 pacjentów. Pozostali otrzymywali preparat, zarejestrowany w Holandii jako suplement diety, niedopuszczony do obrotu na terenie Polski.

Zarzuty wobec dra Bachańskiego są poważne. Wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki wylicza wśród nich brak protokołu leczenia, przeprowadzanych regularnie kontroli oraz określonego dawkowania. „Zdarzało się, że lekarz zwiększał dawki leków bez oglądania pacjenta, co w przypadku leczenia eksperymentalnego jest niedopuszczalne. Nie sprawdzano regularnie stężenia leku we krwi dziecka.”

Jedna z matek dzieci znajdujących się pod opieką lekarza odpiera te zarzuty. Dorota Gudaniec, matka Maksa twierdzi że badania krwi odbywały się, początkowo często – raz na tydzień, a obecnie wciąż są wykonywane – raz na 3 miesiące. Przyznaje jednak, iż część konsultacji odbywała się telefonicznie, ale było to związane z problemami z długim oczekiwaniem na wizytę. „Przecież na wizytę u neurologa w CZD czeka się nawet pół roku” mówi na łamach Gazety Wyborczej.

Z tego powodu wiceminister uważa, że problem w CZD polega nie tylko na sposobie prowadzenia terapii przez lekarza, lecz źródło znajduje się znacznie głębiej. Konsekwencje dotknęły zatem… przełożonych dr Bachańskiego. Ich postępowanie świadczy bowiem o brakach w organizacji samego ośrodka. Skoro przecież o terapii było wiadomo od dawna, a dopiero po miesiącach zaczęto się interesować jej przebiegiem, to w CZD muszą istnieć poważne luki w nadzorze nad działaniami jej pracowników. Dotąd jedna osoba otrzymała naganę, ale postępowanie wyjaśniające trwa. Z tych względów też wiceminister uspakaja, iż  dr Bachański będzie mógł wrócić do pracy po urlopie kończącym się 27 sierpnia, i kontynuować swoje działania. Jednak tym razem dyrekcja będzie miała obowiązek bardziej przywiązywać uwagę do prowadzonego leczenia. Sprawę bada jeszcze Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.

Co do powrotu do CZD wątpliwości wyraża jednak sam lekarz. Uważa on, i słusznie, że dzięki swoim kwalifikacjom i doświadczeniu będzie mógł kontynuować swoją pracę w zawodzie – za granicą. Tam, gdzie nie będzie musiał się godzić na szykanowanie i publiczne oskarżenia. Jednak czy te groźby staną się prawdą? Dla naszego kraju byłaby to wielka strata – przecież jak wiadomo, specjalistów brakuje.

To zaś, co najbardziej martwiło zarówno rodziców chorych dzieci, oraz zyskało uwagę Rzecznika Praw Obywatelskich – sprawa kontynuacji terapii, na szczęście znalazła rozwiązanie. Nowy lekarz, który będzie wypisywał recepty już zbadał Maksa. Wedle matki była to normalna wizyta, „taka sama jak u Bachańskiego”. Kolejne dzieci są już umówione na wizyty. O dziwo o zgodę na „udział w eksperymencie naukowym”… Nikt nie prosił. A przecież jej brak był kolejną podstawą do rozpoczęcia postępowania przeciwko dr Bachańskiemu.

ŹRÓDŁA:

  • Dr Marek Bachański może wrócić do Centrum Zdrowia Dziecka? http://wyborcza.pl/1,75478,18595880,dr-marek-bachanski-moze-wrocic-do-centrum-zdrowia-dziecka.html#ixzz3jLzWh8e3
  • Dr Marek Bachański odpiera zarzuty CZD dot. terapii medyczną marihuaną. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dr-Marek-Bachanski-odpiera-zarzuty-CZD-dot-terapii-medyczna-marihuana,wid,17781437,wiadomosc.html?ticaid=1156fc
  • CZD idzie do prokuratury: „Dr Marek Bachański naraził na utratę życia lub zdrowia małoletnich pacjentów”http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18586098,czd-idzie-do-prokuratury-dr-marek-bachanski-narazil-na-utrate.html