Białaczka jest nowotworem krwi. Jego źródłem jest zazwyczaj pojedyncza, nieprawidłowa komórka zaczyna intensywnie się namnażać w szpiku kostnym. W końcu przejmuje kontrolę nad jego funkcją, w skutek czego uniemożliwia mu wytwarzanie prawidłowych krwinek, co jest jego podstawowym zadaniem. Agresywne komórki białaczkowe nie pełnią żadnej fizjologicznej funkcji, zużywają jedynie energię organizmu i szybko zwiększają swoją ilość. Następnie dokonują inwazji całego organizmu, przedostając się do krwiobiegu. Zaczynają naciekać różne narządy (wątrobę, śledzionę), mogą nawet przedostawać się do mózgu.

Białaczka może przebiegać ostro lub przewlekle. W tej pierwszej, agresywnej formie procesy opisane powyżej zachodzą dynamicznie, więc objawy szybko się rozwijają – na przestrzeni kilku dni lub tygodni, dlatego chory szybko trafia do lekarza. Symptomy związane są brakiem prawidłowych komórek krwi krążących w naczyniach. Niedobór krwinek czerwonych powoduje objawy anemii – łatwe męczenie się i duszność, ponieważ upośledzone jest dostarczanie tlenu. Podatność na infekcje, które przybierają ciężki, zagrażający życiu przebieg to wynik braków krwinek białych i produkowanych przez nie przeciwciał. Pojawiają się krwotoki z nosa i łatwe siniaczenie się, w skutek niedoboru płytek  odpowiedzialnych za krzepnięcie krwi. Ostra białaczka bez leczenia szybko powoduje śmierć organizmu, jeśli nie zostanie podjęte leczenie. W białaczce przewlekłej natomiast objawy są podobne, lecz narastają znacznie wolniej. Jednak i ta jest równie wyniszczająca, gdyż rosnący nowotwór stopniowo wyczerpuje siły ustroju.

Nawet przeszczep szpiku kostnego, uważany za procedurę ratującą życie, może nie przynieść wyleczenia. Standardowo stosuje się też agresywną chemioterapię i napromienianie, obarczone znaczną toksycznością, oraz ryzykiem rozwoju innych nowotworów w przyszłości. Obecnie po takim postępowaniu udaje się wyleczyć 94% dzieci i około 30-40% dorosłych, którzy pozostają wolni od choroby 5 lat po zakończeniu leczenia. Jednak wciąż pozostają tacy, u których wszystkie dostępne środki zawodzą.

Bardzo trudną w leczeniu białaczką jest ostra białaczka z obecnością chromosomu Philadelphia – składającego się z fragmentów dwóch chromosomów – 9 i 11. W jej przypadku rokowanie jest bardzo złe, pomimo iż istnieją leki działające na samą istotę choroby – produkt genu bcr/abl który powstaje w wyniku takiego połączenia. Są to inhibitory kinazy tyrozyny – imatynib (Glivec) i dasatynib (Sprycel).

14-letnia dziewczynka z Toronto, w Kanadzie była jedną z pierwszych osób, które poddano leczeniu olejem z konopi, a wyniki opublikowano w kanadyjskim czasopiśmie Case Reports in Oncology. Ostrą białaczkę z obecnością chromosomu Philadephia rozpoznano u niej w marcu 2006 roku. W sierpniu, po pierwszym przeszczepie szpiku udało się ją wypisać do domu, jednak rok później – koszmar powrócił. Kolejny przeszczep i agresywna chemioterapia z pomocą najnowocześniejszych leków – najpierw imatynibem, następnie dasatynibem – nie dawała efektów. Dziewczynkę, już skrajnie wyniszczoną chorobą, skierowano do domu, nie podejmując więcej interwencji. Otoczono ją jedynie opieką ukierunkowaną na łagodzenie objawów. Często otrzymywała transfuzje krwi, ale liczba komórek nowotworowych – rosła, a stan ogólny coraz bardziej się pogarszał.

Rodzice, nie godząc się z tym stanem rzeczy, rozpoczęli poszukiwania alternatywnych metod. Nadzieję obudziła w nich praca Guzmana, opublikowana w czasopiśmie Nature Reviews Cancer. Na zwierzęcych modelach białaczek i w hodowlach komórkowych kannabinoidy wykazywały właściwości cytostatyczne, tj. zdolność do hamowania rozwoju komórek nowotworowych a następnie – do wywoływania ich śmierci. Zapragnęli więc wykorzystać te właściwości, widząc w tym szansę na wyleczenie swojej córki. Przy pomocy organizacji Łzy Feniksa (Phoenix tears) udało im się uzyskać ekstrakt z marihuany. Z powodu nieprzyjemnego smaku rozpuszczano go w miodzie, i w takiej formie był przyjmowany każdego dnia. Początkowo terapia była trudna. Dziewczynka odczuwała typowe dla kannabinoidów efekty uboczne – zmęczenie, wzrost apetytu i ataki paniki, jednak z czasem jej ustrój coraz lepiej tolerował lek. Następnie, osiągnięciu pewnej dawki – ilość komórek białaczkowych zaczęła dramatycznie spadać, czego dotąd w żaden sposób nie można było uzyskać. Jak to wygląda w liczbach? Początkowo na 1000 aż 228 stanowiły komórki nowotworowe. Po miesiącu terapii – poniżej 1 na 1000.

Niestety, komplikacje choroby – niedożywienie, infekcje, a w końcu krwawienie z przewodu pokarmowego doprowadziły do śmierci dziecka w marcu 2009r. Chociaż aktywność nowotworu była silnie stłumiona, jej szpik nie potrafił wytworzyć prawidłowych krwinek czerwonych, płytek i odpowiedzialnych za odporność krwinek białych. Lekarze twierdzą, że był to skutek wcześniejszej, wyniszczającej organizm chemioterapii.

Jednak jej śmierć nie była całkowicie daremna. W ostatnim okresie życia bowiem była leczona wyłącznie ekstraktem z konopi, a komórki białaczkowe po prostu znikały z jej krwiobiegu. Udało się w ten sposób uzyskać dla niej jeszcze kilka miesięcy życia. Okazało się, że efekt kanabinoidów zależał bezpośrednio od dawki – tak jak w przypadku każdego leku. Poza tym niepożądane działania ekstraktu z konopi były niewielkie, a z czasem rozwinęła się wobec nich całkowita tolerancja. W końcu ostatecznymi, najbardziej widocznymi „efektami ubocznymi” były takie, które, w odczuciu opisujących jej zmagania lekarzy, prowadziły wręcz do „zwiększenia jej witalności”.

Problemem z powszechnym zastosowaniem kannabinoidów, który napotkano również w tym przypadku, był brak standaryzacji dawki THC. W leczeniu używano przecież kilku różnych ekstraktów, które różniły się swoim składem. Żywica pozyskana nawet z tej samej rośliny, ale z części zebranych w różnym czasie zawiera różne ilości THC i innych aktywnych substancji. A żeby leczenie było w pełni skuteczne, a efekty możliwe do zmierzenia i porównania, dawka winna być ściśle określona. Dopiero wtedy można będzie używać ekstraktu z konopi w eksperymentalnym leczeniu na większej grupie pacjentów. Pozostaje też kwestia efektów psychotropowych, jednak i te można wyeliminować. Przykładowo kannabidiol (CBD) jest od nich wolny, a przy tym nadal wykazuje niezmienione działanie przeciwnowotworowe. Jedno jest pewne – dzięki kannabinoidom można uniknąć wyniszczających efektów chemio- i radioterapii. Jak mówią autorzy artykułu: „To kusząca perspektywa móc myśleć, że przy włączeniu takiego typu terapii w środowisku z pełnym zapleczem medycznym i laboratoryjnym, w przyszłości rzeczywiście będziemy mogli uzyskać jeszcze lepsze wyniki w przyszłości”.

 

Oleje z konopi CBD najlepszych producentów a wkrótce i inne suplementy znajdziesz w sklepie pod tym linkiem   http://medycznyolej.com/80-oleje-cbd-i-pasty

 

Na postawie:

Singh YBali C. Cannabis extract treatment for terminal acute lymphoblastic leukemia with a Philadelphia chromosome mutation. Case Rep Oncol. 2013 Nov 28;6(3):585-92. doi: 10.1159/000356446. eCollection 2013.