Każdy z nas w jakimś stopniu pozostaje krytyczny względem własnego ciała.
Wielu z nasz podejmuje dążenia, by uzyskać wymarzony rozmiar, i utrzymać szczupłą sylwetkę, uważaną za symbol sukcesu i piękna. Nie ma w tym jednak nic złego – tak długo jak kontrola diety nie wymyka się spod kontroli. Wtedy pojawiają się zaburzenia odżywiania – problem aż 3-5% kobiet, ale obecny również u mężczyzn.

Anorexia nervosa nie jest jedynie dążeniem do osiągnięcia wspomnianego ideału – „figury modelki”. To marny, stary stereotyp. Choć jej oznaki widoczne są najbardziej na ciele, tak naprawdę chora jest psychika. W anoreksji dieta nie kończy się po uzyskaniu niskiej wagi, ale jest kontynuowana, by znienawidzonego ciała było „coraz mniej”. Osoba nią dotknięta nigdy bowiem nie jest zadowolona ze swojego wyglądu. W typowym jadłowstręcie psychicznym obraz własnego ciała jest zaburzony, postrzegane jest jako „zbyt grube”. Z tego powodu, anorektyczka kontynuuje odchudzanie, aż do osiągnięcia skrajnego wyniszczenia. Czuje, że przejmując kontrolę nad apetytem i jedzeniem, jednocześnie zyskuje ją na wszystkich pozostałych polach życia – gdzie dotąd wydawała się sobie bezsilna. Ucieka się do wielu oszustw względem innych, czy samej siebie – unika wspólnych posiłków, wszystko przygotowuje sama – najczęściej tak, by jedzenie zawierało jak najmniej kalorii. Albo gotuje pyszne potrawy, którymi potem częstuje innych – by samej nic nie zjeść. Nałogowo ćwiczy, i choć jest coraz słabsza – sama postrzega siebie jako niezwykle silną.

W jadłowstręcie psychicznym częste są zmiany zachowania. U anorektyków wysokie jest stężenie hormonu stresu – kortyzolu. Typowo osoby te są niespokojne, a nieraz stają się wręcz agresywne. Mają problemy ze snem, objawy depresji i niskiej samooceny (ponieważ „ideał” do którego dążą zawsze jest daleki). Częste są zaburzenia koncentracji i uwagi, pojawiają się problemy w nauce, które jeszcze bardziej zaniżają samoocenę – bo anorektyczka jest najczęściej perfekcjonistką.

Powolne wyniszczenie organizmu i niski poziom tkanki tłuszczowej u mężczyzn skutkuje spadkiem libido, natomiast u kobiet – zaburzeniami miesiączkowania, które również są jednym z kryteriów rozpoznania anoreksji. Najczęściej organizm wraca do równowagi po osiągnięciu odpowiedniej masy ciała, ale przy długotrwałym głodzeniu może dojść do nieodwracalnej bezpłodności. Poza tym różne objawy pojawiają się ze strony układu sercowo-naczyniowego (niskie ciśnienie krwi, wolne tętno), układu pokarmowego (zaparcia, zespół jelita drażliwego i inne), nerek. Skóra staje się sucha, chłodna, pojawia się na niej meszek a włosy wypadają. Są one sygnałem coraz większego wyniszczenia organizmu. Niestety, otoczenie zaczyna podejrzewać problem najczęściej dopiero gdy osiąga ono skrajne natężenie. A anoreksja jest jedną z najbardziej śmiertelnych chorób psychicznych, będąc powodem większej ilości zgonów wśród kobiet w wieku 15-24 lat niż jakakolwiek inna przyczyna, w tym pozostałe choroby psychiczne czy samobójstwa.

Podłoże tej choroby cały czas interesuje psychiatrów. Moda na odchudzanie i bycie szczupłym nie jest bowiem jedynym czynnikiem odpowiedzialnym za rozwój jedłowstrętu psychicznego. Wiadomo, że istnieją pewne genetyczne predyspozycje (u około 66% par bliźniąt jednojajowych występuje anoreksja, u dwujajowych – 0%). Anoreksja jednak, podobnie jak schizofrenia, ma biologiczne podłoże i wiąże się z licznymi zaburzeniami w układzie nerwowym. Dotyczą one neuroprzekaźników, regulacji odczuwania głodu i sytości oraz w tak zwanym „układzie nagrody”. Wedle dr Waltera Kaye z Uniwersytetu w Pittsburgh u normalnych ludzi wiąże jedzenie z pozytywnymi emocjami , natomiast u anorektyków powoduje nieprzyjemne odczucie. Prowadzi to do napędzania „błędnego koła”, w którym by uniknąć owych negatywnych wrażeń, chory coraz bardziej unika jedzenia, co nasila jego wyniszczenie.

Zaburzenia dotyczą również układu endokannabinoidowego. Jest to układ receptorów, nazwany tak od wiążących się z nimi substancjami (kannabinoidami), pochodzącymi z konopi (z łaciny Cannabis sativa, Cannabis indica). W naszym organizmie bierze on udział w regulacji uczucia głodu i sytości. Ma zatem wpływ na ilość pożywienia które przyjmujemy w zależności m.in. od tego, ile pożytkujemy energii. Odbywa się to za pomocą misternej sieci wzajemnych oddziaływań między kannabinoidami, leptyną, i wieloma innymi hormonami oraz ich receptorami. Najważniejszą rolę odgrywają tu receptory kannabinoidowe 1 (CB1). Receptory tego układu znajdują się nie tylko w „centrum dowodzenia” organizmu – mózgu, ale też na „obwodzie” – w tkance tłuszczowej, która pełni funkcję magazynu kalorii. Receptory dla kannabinoidów w mózgu znajdują się w kluczowych punktach związanych z regulacją ilości spożywanego jedzenia i wydatkiem energetycznym – podwzgórzu, „układzie nagrody”, i w gromadzącym najważniejsze ośrodki niezbędne do życia (jak krążenia i oddychania) – pniu mózgu. W anoreksji dochodzi do zmian w ilości receptorów układu kannabinoidowego, oraz substancji które się z nimi wiążą, sugerując, że odgrywa on ważną rolę w rozwoju tych chorób. Trwają badania nad mutacjami w genach kodujących receptory kannabinoidowe, które mogą stanowić predyspozycję do zaburzeń odżywiania. W każdym wypadku, na podstawie dotychczasowych poszukiwań można stwierdzić, że zaburzenia w układzie endokannabinoidowym biorą udział w rozwoju anoreksji, a także innych zaburzeń odżywiania – bulimii i kompulsywnym objadaniu się.

Marihuana i leki przygotowane na podstawie ekstraktów z tej rośliny dotąd udowodniły swoje działanie w wyniszczeniu organizmu z powodu innych chorób – AIDS, nowotworów. Logicznym więc wydawałoby się zastosować je w terapii pacjentów z zaburzeniami odżywiania. Niestety dotąd nie przeprowadzano dużych prób klinicznych. Jedyne znane dwa badania na pacjentach cierpiących na anoreksję nie udowodniły, by terapia THC (jeden z alkaloidów zawartych w marihuanie) przyczyniała się do zwiększenia wagi. Jednak na małej próbie 9 pacjentów w Danii znacznie poprawiły jakość snu, oraz miały zdecydowanie pozytywny wpływ na nastrój. To bardzo cenna właściwość, gdyż co 4-5 chora ginie z powodu samobójstwa, a depresja bardzo często towarzyszy anoreksji (pojedynczy epizod ciężkiej depresji pojawia się niemal u połowy chorych). Klasyczne leki przeciwdepresyjne nie u wszystkich z nich są skuteczne. Nie powinno być więc zaskoczeniem, że wiele osób z anoreksją przyznaje się do palenia marihuany, właśnie ze względu na właściwości uspakajające i poprawiające nastrój. Jednak często przyjmują wiele innych, nielegalnych (opioidy, halucynogeny), jak i legalnych narkotyków (nikotyna). Czy znając rolę układu kannabinoidowego w rozwoju tych chorób będziemy mogli znaleźć cudowny klucz, by zadziałać u źródła choroby? Pytanie pozostaje otwarte.

 

Oleje CBD najlepszych producentów kupisz w sklepie klikając w ten link    Sklep Olej CBD

Źródła: