Schizofrenia to choroba psychiczna polegająca na zaburzeniach w odbiorze rzeczywistości. Nie bez przyczyny nazywana jest królewską- osoby dotknięte tym schorzeniem przeżywają niekiedy bardzo bogate i niesamowicie skomplikowane urojenia. Mogą mieć one charakter iluzji (nieprawidłowej interpretacji obserwowanej rzeczywistości), halucynacji (odbierania nieistniejących w rzeczywistości wrażeń zmysłowych, głównie słuchowych, ale czasem także węchowych i wzrokowych), zaburzeń mowy (pojawiania się nielogicznych wniosków, sformułowań). Wymienione objawy zaliczane są tzw. objawów pozytywnych, czyli wytwórczych (wytworzonych przez umysł chorego).

Na drugim biegunie znajdują się objawy negatywne powodujące stopniową utratę normalnych funkcji poznawczych. Należą do nich spłaszczenie afektu (np. niezdolność do odczuwania emocji), alogia (zmniejszenie płynności mowy), anhedonia (nieodczuwanie przyjemności) oraz awolicja (apatia i brak motywacji do wykonywania czynności zależnych od woli).

Za rozwój schizofrenii odpowiedzialne są zaburzenia w sygnalizacji dopaminergicznej w mózgu obejmującej szlaki mezolimbiczny, mezokortykalny, nigrostriatalny oraz guzkowo-lejkowy (rysunek poniżej).

I tak zaburzenia w szlaku mezolimbicznym, który uczestniczy w powstawaniu emocji i pamięci, są w dużej mierze odpowiedzialne za objawy wytwórcze. Przyczynę występowania tych objawów upatruje się w nadmiernej aktywności dopaminy we wspomnianym szlaku.

Natomiast nieprawidłowa, bo osłabiona sygnalizacja dopaminergiczna w szlaku mezokortykalnym odpowiedzialnym za planowanie, nakierowanie uwagi i motywację, przyczynia się do powstawania objawów negatywnych. 

W terapii schizofrenii stosowane są leki nazywane neuroleptykami. W obrębie tej grupy wyróżnia się leki typowe i atypowe. Typowe to starsza grupa leków, których zadaniem jest blokowanie receptorów dopaminowych, co uniemożliwia przyłączanie się do nich dopaminy. Nadmierną aktywność dopaminy stwierdza się w układzie mezolimbicznym, stąd zablokowanie receptorów dopaminowych akurat w tym szlaku będzie wiązało się ze zniesieniem objawów wytwórczych: omamów, urojeń, dezorganizacji myślenia. Co się dzieje w innych szlakach dopaminergicznych? Najbardziej niekorzystne skutki blokowania receptorów dopaminowych wiążą się ze szlakiem nigrostriatalnym odpowiedzialnym za koordynację ruchów zależnych od woli oraz utrzymaniem właściwej postawy ciała. Konsekwencją stosowania starszych neuroleptyków jest zwiększone ryzyko występowania akatyzji, dystonii czy parkinsonizmu polekowego.

Mianem akatyzji określa się niepokój motoryczny, objawiający się tendencją do stałego wykonywania pewnych ruchów oraz trudnością w pozostaniu w bezruchu. Dystonie to stany zwiększonego i zaburzonego napięcia mięśniowego (szczególnie niebezpieczne są gwałtowne skurcze mięśni języka, szyi czy twarzy). Z kolei parkinsonizm polekowy objawia się sztywnością, trudnościami w wykonywaniu ruchów zależnych od woli oraz drżeniem mięśni (podobnie jak w chorobie Parkinsona z tym, że w tym przypadku objawy pojawiają się po stosowaniu neuroleptyku).

To nie koniec objawów ubocznych wynikających z terapii lekami typowymi- hamują one również receptory dopaminowe w szlaku guzkowo-lejkowym przez to dochodzi do wzrostu wydzielania prolaktyny. Może to prowadzić do zaburzeń płodności u kobiet czy ginekomastii (przerost sutków) u mężczyzn. Pozostałe działania niepożądane neuroleptyków wynikają z ich wpływu na inne receptory. Tymi objawami są najczęściej nadmierna sedacja, zaburzenia widzenia, nadmierna suchość w ustach, zaburzenia pokarmowe oraz skłonność do niedociśnienia tętniczego i zwiększone ryzyko omdleń.

Problemom tym miało zapobiec wprowadzenie leków drugiej generacji tzw. leków atypowych, które posiadają inny mechanizm działania (blokują receptory serotoninowe 5-ht2) i w mniejszym stopniu oddziałują na receptory dopaminowe. Okazały się one skuteczne w terapii wielu pacjentów opornych na leczenie typowymi neuroleptykami lub w przypadku chorych, u których wystąpiły poważne skutki uboczne po terapii lekami typowymi. Niestety, pomimo swojej skuteczności, leki atypowe nie są pozbawione działań niepożądanych- częstym efektem ubocznym jest nagły wzrost masy ciała spowodowany zaburzeniami metabolizmu węglowodanowego i tłuszczowego. Niektóre z leków atypowych mogą wywoływać bardzo poważne skutki uboczne m.in. agranulocytozę (klozapina) czy wydłużenie odcinka QT skutkujące możliwością wystąpienia ciężkiej arytmii serca (risperidon, ziprasidon).

Tak więc poszukiwanie nowych środków przeciwpsychotycznych, pozbawionych istotnych działań niepożądanych, nadal trwa. Coraz więcej danych naukowych wskazuje, że potencjalnym kandydatem może okazać się kannabidiol (CBD). Pierwsze dane na ten temat pochodzą z 1995 r., kiedy to opisano przypadek poprawy stanu zdrowia po podaniu CBD u pacjenta cierpiącego z powodu schizofrenii. Natomiast w 2012 r. opublikowano wyniki badania, w którym porównano skuteczność działania CBD (do 800 mg / dobę) z lekiem amisulprydem u 19 pacjentów ze schizofrenią. Zarówno wśród chorych leczonych CBD, jak i lekiem zaobserwowano zmniejszenie objawów pozytywnych i negatywnych choroby, choć w grupie stosującej CBD zaobserwowano lepszą tolerancję tego środka (mniejsza ilość zgłaszanych działań niepożądanych).  

Okazuje się także, że CBD może być stosowane w skojarzeniu z lekami przeciwpsychotycznymi. W 2018 r. pojawiły się wyniki badania klinicznego, którego celem było porównanie skuteczności działania duetu kannabidiolu (1000 mg / dzień) i neuroleptyku w porównaniu z terapią samym lekiem. W grupie pacjentów przyjmujących ‘duet środków’ odnotowano niewielką (ale istotną statystycznie) poprawę w zakresie zmniejszenia objawów pozytywnych z równoczesną poprawą funkcji poznawczych.

Skąd się bierze skuteczność kannabidiolu w zmniejszaniu objawów schizofrenii? Najprawdopodobniej z mechanizmu działania. W doświadczeniach in vitro wykazano, że CBD działa poprzez receptory dopaminowe D2 na podobnej zasadzie jak niektóre leki atypowe np. aripiprazol. Z drugiej strony CBD może również zwiększać poziom endokannabinoidu-anandamidu. Wyniki badania klinicznego z 2012 r. pokazały, że redukcja objawów schizofrenii była skorelowana ze wzrostem poziomu anandamidu we krwi po leczeniu CBD. Postuluje się, że wyższe stężenie tego endokannabinoidu może zapewniać działanie ‚ochronne’- zmniejszać liczbę epizodów nawrotu choroby, a w przypadku już utrzymującej się schizofrenii, redukować nasilenie jej objawów.  

Miejmy nadzieję, że dotychczas uzyskane wyniki badań zachęcą do dalszego pogłębiania wiedzy na temat wykorzystania kannabidiolu w terapii schizofrenii, zwłaszcza, że według specjalistów choroby psychiczne, w tym schizofrenia, stają się największym w XXI stuleciu wyzwaniem zdrowotnym dla całego świata.

 

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27884751

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27267317

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26768595

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3316151/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7559378

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29241357

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5315552/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5478733/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19336792/