Nadchodzi jesienno-zimowy czas, a wraz z nim długie, chłodne wieczory. Jeśli perspektywa ciepłego kocyka oraz książki w dłoni ( tudzież tabletu czy czytnika e-booków) wydaje się kusząca, to dodatkowo kubek gorącej czekolady lub kilka kostek słodkości dopieści wasze zmysły. W przenośni i dosłownie, bo zawarty w niej anandamid skutecznie pobudzi układ endokannabinoidowy.

Można by rzec, że stosowanie czekolady jest stare jak świat, bo ludzkość raczyła się tym dobrem już w starożytności (900 p.n.e. – 250 n.e.). Dzięki zastosowaniu nowoczesnych metod badawczych, w tym HPLC (wysokosprawnej chromatografii cieczowej) możliwe stało się potwierdzenie śladów kakao na ceramicznych naczyniach Majów, datowanych na 600 lat p.n.e.  Co ciekawe, ta starożytna cywilizacja w swoim dorobku pozostawiła wiele fresków i ceramiki, na których widnieją hieroglify przedstawiające ceremonię nalewania czekolady władcom oraz bogom. To zapewne może wyjaśniać znaczenie łacińskiej nazwy kakaowca: Theobroma cacao, czyli pożywienie bogów.

Europejczycy ( i to raczej ci z wyższych sfer) poznali smak czekolady dopiero w XVI wieku, gdy hiszpańscy konkwistadorzy sprowadzili ziarna kakaowca na stary kontynent.  Nie wiadomo jak długo pozostawałaby towarem luksusowym, gdyby nie Joseph Storrs Fry, który wynalazł pierwszą w Anglii czekoladę w tabliczkach( rok 1847).Od tamtej pory stała się produktem codziennego użytku, ale tylko nieliczni wiedzą, jaki wpływ posiada na nasze zdrowie i samopoczucie.

Niemniej jednak za przyjemne doznania podczas jej konsumpcji odpowiadają właściwości fizyczne. Czekolada w temperaturze pokojowej jest twarda, a w trakcie jedzenia, gdy dochodzi do jej ogrzania, odczuwamy znany wszystkim efekt rozpływania się. Profesor John Harwood i jego zespół z Cardiff University uważają, że to zasługa głównego składnika czekolady, czyli masła kakaowego. Ten produkt zawiera ok. 30 – 37 % kwasu stearynowego, który odpowiada za szybką zmianę właściwości fizycznych.

Ciekawostką jest, że masło kakaowe wykorzystuje się także w farmacji jako podłoże do przygotowywania czopków i globulek.

Innym składnikiem czekolady jest teobromina, słaby środek pobudzający, choć w połączeniu z innymi substancjami, takimi jak kofeina, może być odpowiedzialna za charakterystyczne wrażenie lekkiego oszołomienia podczas jedzenia czekolady.

Prawdziwych rewelacji dostarczyli naukowcy z Instytutu Neurologii w San Diego, którzy potwierdzili zawartość w niej farmakologicznie czynnych substancji m.in. anandamidu (naturalnego endokannabinoidu) oraz związków hamujących jego rozpad, takich jak N-(2-hydroksyetylo)oleinamid (OEA) i N-(2-hydroksyetylo)linolamid. W takiej sytuacji mamy do czynienia z  podwyższonym poziomem endokannabinoidów, który dodatkowo może wzmacniać oddziaływanie czekolady na nasze zmysły, w tym zapach czy wyczuwanie konsystencji. A to zmysłom właśnie przypisujemy odpowiedzialność za nasze niepohamowane pragnienia i zachcianki.

Co ciekawe, anandamid jest uznawany za zwierzęcy odpowiednik THC, czyli za wewnętrzną marihuanę. Przesądziły o tym obserwacje, z których wynikało, że wspomniany związek wiąże się z receptorami kannabinoidowymi w organizmie i posiada podobne do THC działanie uspokajające, przeciwbólowe, przeciwwymiotne czy zwiększające apetyt.

Pozostaje kwestia: jaki typ czekolady jest najkorzystniejszy?

Najlepszym rozwiązaniem jest umiarkowane przegryzanie gorzkich gatunków czekolady. Gorzka czekolada zawiera więcej kakao, a zatem proporcjonalnie mniej cukru i tłuszczu od mlecznej krewniaczki, ale równocześnie wyróżnia się większą zawartością przeciwutleniaczy. Okazuje się, że ciemne czekolady mogą zawierać więcej takich związków niż inne produkty, jak np. czerwone wino.

Mleczna czekolada nie zapewnia nam niestety takich korzyści. Uczestnicy pewnego badania  spożywali w ciągu kilku następujących dni 100 g gorzkiej czekolady, 100 g gorzkiej czekolady wraz z małą szklanką pełnowartościowego mleka (200 ml) lub 200 g mlecznej czekolady. Godzinę po posiłku we krwi uczestników, którzy spożywali samą gorzką czekoladę wykrywano najwyższe stężenie przeciwutleniaczy. Wyniki te sugerują, że obecność mleka w czekoladzie mlecznej może hamować wchłanianie tych pożytecznych składników.

Chociaż wciąż dyskusyjne są skutki jedzenia czekolady, nauka jest w stanie wyjaśnić wiele cech, które przyczyniają się do jej niegasnącej popularności. Spożywanie umiarkowanych ilości, zwłaszcza ciemnej czekolady, może przynieść nam wiele korzyści. Jedno jest pewne – zarówno z perspektywy naukowej, jak i konsumpcyjnej – nie ma to jak czekolada!

 

Bibliografia:

http://www.scienceinschool.org/2006/issue2/chocchemistry

Di Tomaso E, Beltramo M, Piomelli D (1996)  Brain cannabinoids in chocolate. Nature 382: 677- 682. doi:10.1038/382677a0.

Hurst WJ et al. (2002) Cacao usage by the earliest Maya civilization. Nature 418: 289–290. doi:10.1038/418289a.

Serafini M et al. (2003) Plasma antioxidants from chocolate. Nature 424: 1013. doi:10.1038/4241013a.