Owiany złą sławą arszenik wraca do medycyny jako obiecujący lek przeciwnowotworowy, a konkretnie do stosowania w leczeniu opornej i nawrotowej ostrej białaczki promielocytowej.

Chyba większość z nas (głównie za sprawą literatury, w tym powieści Agathy Christie) kojarzy arszenik jako jedną z najsłynniejszych trucizn świata. Tak naprawdę trójtlenek diarsenu, bo tak brzmi nazwa chemiczna tej substancji, znany był już od drugiego wieku przed naszą erą. W starożytności kobiety stosowały ten związek jako „chemiczny depilator” do usuwania zbędnego owłosienia lub jako środek poronny. Mało kto wie, że na przełomie XVII i XVIII wieku używano arszeniku w postaci płynu w leczenia łuszczycy, ale także jako leku przeciwanemicznego oraz do stosowania przy złamaniach kości. Mowa o płynie Fowlera, czyli 1% roztworze arszeniku i węglanu potasu. Znając już wtedy toksyczne właściwości arszeniku, do płynu Fowlera był dodawany olejek z arcydzięgla, który pozwalała odróżnić ten lek od innych i stanowił swoisty marker/znacznik dla tego preparatu.

A było przed czym się chronić, wszak arszenik już w niewielkiej dawce (70-200mg) był i (jest) śmiercionośną trucizną, choć dawniej nie posiadano takiej wiedzy, która pozwalałaby wykryć ten związek. A warto nadmienić, że arszenik to trucizna wręcz doskonała, bo jest bezwonny, bez smaku i z łatwością mógł zostać dodany do potrawy czy napoju.

Objawy zatrucia też nie były zbyt charakterystyczne, ot biegunka, nudności czy wymioty, bóle brzucha czy głowy, ale przy odpowiednio dużej dawce arszeniku wystarczyło tylko kilka godzin od chwili zażycia trucizny, by ofiara opuściła ziemski padół. Główną przyczyną śmierci był wylew krwi do mózgu lub wstrząs ogólnoustrojowy. Delikwenta ( czytaj najczęściej bardzo zamożnego krewnego lub przeciwnika w walce o władzę) można było także podtruwać arszenikiem w nieco mniejszych dawkach, choć na efekty działania trzeba było poczekać ciut dłużej. W tym wypadku dochodziło najczęściej do pojawienia się zmian skórnych, bólów brzucha i mięśni, wypadania włosów, a także do prążkowania paznokci (tzw. pasma Meesa) i ich wypadania, co świadczyło o  zatruciu arszenikiem, ale wcześniej zdążyła się już rozwinąć niewydolność nerek czy uszkodzenie wątroby.

Arszenik pewnie nadal byłby znany tylko i wyłącznie jako śmiertelna trucizna, gdyby nie prace laureata Nagrody Nobla, Paula Ehrlicha i Sahachiro Haty, którzy opracowali salwarsan, organiczną pochodną arsenu do leczenia kiły i zakażenia świdrowcami wywołującymi śpiączkę afrykańską (później salwarsan został zastąpiony penicyliną).

Natomiast przeciwnowotworowa aktywność arsenu została po raz pierwszy odnotowana w 1878 r., kiedy to w raporcie ze szpitala w Bostonie opisano wpływ podania roztworu Fowlera na redukcję liczby krwinek białych u dwóch zdrowych ludzi i jednego chorego pacjenta. Odtąd arszenik był podawany jako główny środek przeciwbiałaczkowy aż do chwili wprowadzenia radioterapii do lecznictwa. Jednak hematologiczne zastosowanie arszeniku nie odeszło w całkowite zapomnienie, bo w latach 30-tych przeprowadzono badania, które ujawniły skuteczność podawania tej substancji w terapii ostrej białaczki.

Na przełomie lat 60 i 70. XX wieku rozpoczęto próby podawania arszeniku pacjentom cierpiących z powodu tego typu nowotworu. Pierwszy sposób- doustne podanie, nie sprawdziło się z uwagi na silne działanie toksyczne związku, natomiast przy zmianie podania na dożylne, odnotowano znacznie mniejszą toksyczność, a przy tym uzyskano dobre wyniki w leczeniu ostrej białaczki promielocytowej. Ta obserwacja była szczególnie ważna z uwagi na to, że około 20%- 30% pacjentów z tą postacią białaczki często cierpi z powodu nawrotów choroby pomimo leczenia skutecznym skądinąd kwasem all- -transretinowym. Terapia podawanym dożylnie arszenikiem wiązało się również z istotnie mniejszą toksycznością hematologiczną (supresja szpiku) i niższym ryzykiem powikłań infekcyjnych.

Wyniki badań klinicznych okazały się na tyle korzystne, że w 2002 roku lek uzyskał aprobatę amerykańskiej FDA  i został zarejestrowany jako lek sierocy do leczenia opornej i nawrotowej ostrej białaczki promielocytowej pod nazwą Trisenox.

Prowadzono również badania nad wpływem podawania arszeniku w przypadku innych rodzajów nowotworów. Wykazały one, że związek w połączeniu z innym lekiem sulindakiem ( z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych) jest skuteczny w przypadku raka płuca. Udowodniono również skuteczność podawania arszeniku w terapii szpiczaka mnogiego, choć w tym przypadku był on stosowany łącznie z witaminą C (kwasem askorbinowym) i lekami melfalanem oraz bortezomibem (wszystkie podawane dożylnie).

Co ważne, w przypadku przedawkowania arszeniku możliwe jest zastosowanie odtrutek w postaci podawanej doustnie penicylaminy (tworzenie kompleksów z jonami arsenu) lub dimerkaprolu stosowanego domięśniowo.

Teraz i Wy, znacie drugie oblicze arszeniku.

 

Bibliografia:

http://theoncologist.alphamedpress.org/content/6/suppl_2/1.full.pdf

https://journals.viamedica.pl/hematologia/article/viewFile/37126/26483

Chmielak W., Ściąga z receptury, Szczecin 2014

Seńczuk W., Toksykologia współczesna, wyd. PZWL, Warszawa 2012

Israel Davidsohn, William D. James, John Bernard Henry, Timothy G. Berger, Clinical diagnosis by laboratory methods, Dirk M. Elston, Richard B. Odom: Andrews’ diseases of the skin: clinical dermatology. Philadelphia: Saunders Elsevier, 2006, s. 859

Kim HR., Kim EJ., Yang SH., Jeong ET., Park C., Kim SJ., Youn MJ., So HS., Park R. Combination treatment with arsenic trioxide and sulindac augments their apoptotic potential in lung cancer cells through activation of caspase cascade and mitochondrial dysfunction. „International Journal of Oncology”. 6 (28), s. 1401–8, 2006.

Campbell RA., Sanchez E., Steinberg JA., Baritaki S., Gordon M., Wang C., Shalitin D., Chen H., Pang S., Bonavida B., Said J., Berenson JR. Antimyeloma effects of arsenic trioxide are enhanced by melphalan, bortezomib and ascorbic acid. „British Journal of Haematology”. 4 (138), s. 467–78, 2007.

Kim LH., Abel SJ. Survival after a massive overdose of arsenic trioxide. „Critical Care and Resuscitation: Journal of the Australasian Academy of Critical Care Medicine”. 1 (11), s. 42–5, 2009.