Dr Cirstina Sanchéz niemal całą swoją karierę naukową postanowiła poświęcić badaniom nad kannabinoidami – substancjami, które odpowiadają za działanie marihuany. Od 2004r., kiedy nawiązała współpracę z laboratorium dr Manuela Guzmana, jej działalność skupia się głównie na badaniom nad przeciwnowotworowymi właściwościami marihuany. Jej badania dotyczyły z początku głównie raka piersi, jednak w polu jej zainteresowań znalazły się również inne rodzaje nowotworów. Swoje prace publikuje w światowej prasie, m.in. The Journal of biological chemistry, Journal of the national cancer institute. Czynnie udziela się również na konferencjach naukowych, w tym w praskiej Medical Cannabis Conference, gdzie wygłosiła wykład „Endokannabinoidy, fitokannabinoidy i nowotwory”, będący podsumowaniem 15 lat pracy nad działaniem przeciwnowotworowym substancji zawartych w marihuanie.

Wysłaliśmy do dr Sanchez prośbę o udzielenie wywiadu. Po długim czasie oczekiwania udało nam się otrzymać odpowiedzi dr Chirstiny Sanchéz na pytania, dotyczące właściwości przeciwnowotworowych marihuany. Mieliśmy również okazję by się dowiedzieć, jakimi sposobami posiłkują się chorzy na raka, którzy używają jej jako metody wspomagającej terapię. Jak się okazuje, każda odpowiedź rodzi kolejne pytania. Ufamy, że dr Chirstina Sanchéz zdołała rozwiać choć część wątpliwości, związanych z medyczną marihuaną, i jej rolą w leczeniu nowotworów.

Po zdobyciu tytułu licencjata z biologii rozpoczęła Pani karierę jako naukowiec. Dlaczego zdecydowała się oddać akurat zgłębianiu tajemnic układu endokannabinoidowego? Czy wystąpiło jakieś zdarzenie, lub spotkała Pani osobę, którą mogłaby wskazać jako szczególną inspirację?

Zaczęłam się tym zajmować kiedy jeszcze studiowałam biologię. Ściślej mówiąc – rozpoczęłam badania nad kannabinoidami jako uczennica, a zarazem współpracownik José Antonio Ramosa oraz Javier Fernández Ruiza, którzy działali w laboratorium przy Wydziale Biochemii Fakultetu Medycyny  na Uniwersytecie Complutense. W tamtym momencie, pracowali nad zagadnieniami związanymi z działaniem endokannabinoidów na centralny układ nerwowy. Dokładnie w momencie w którym miałam już kończyć studia, wspomniana grupa badaczy zadecydowała, że zgłębienie wpływu tych związków na metabolizm i procesy związane z wytwarzaniem energii, byłoby bardzo interesujące. Aby zrealizować ten cel, zwrócili się z pomocą do specjalisty od spraw metabolizmu, który pracował na tym samym Uniwersytecie – Manuela Guzmana. Rozpoczęliśmy więc współpracę z dr Guzmanem, a w końcu on stał się opiekunem mojej pracy dyplomowej.

Wcześniej zajmowała się więc Pani zatem badaniami nad wpływem kannabinoidów na metabolizm. Jaki ma wpływ THC na te procesy? Czy są takie same, czy różne od efektów, które wywiera CBD?

 

W tamtym czasie nasze badania skupiały się na tym, w jaki sposób kannabinoidy (a dokładniej – anandamid [jeden z endokannabinoidów – odpowiedników THC produkowanych przez nasz organizm – przyp. red.] oraz THC) wpływają na metabolizm różnych rodzajów komórek. Zauważyliśmy, że anandamid blokuje syntezę lipidów (a wśród nich możemy wyliczyć kwasy tłuszczowe, cholesterol, triglicerydy itd.) w hepatocytach [komórki wątroby, od łac. hepar – przyp.red.], chociaż te komórki nie posiadają na swojej powierzchni receptorów kannabinoidowych, i że THC stymulował metabolizm glukozy zarówno w astrocytach [komórki glejowe, które uczestniczą w niektórych procesach będących pod kontrolą układu nerwowego jak pamięć, kojarzenie – przyp. red.], jak i w limfocytach [jedne z komórek układu odpornościowego – przyp. red.]. Z tego co mi wiadomo, nikt dotąd nie badał tego rodzaju działań CBD.

 

Badania kliniczne, w które dotyczą aktywności przeciwnowotworowej kannabinoidów obecnie odbywają się na całym świecie – w Hiszpanii, w Wielkiej Brytanii z użyciem preparatu Sativex, oraz w Iranie, na guzach narządów litych, jak wątroba czy nerki. Co można na chwilę obecną powiedzieć o działaniu przeciwnowotworowym marihuany i zawartych w niej związków u ludzi?

 

Przykro mi to przyznać, ale jeśli chodzi o to nie mamy dotąd informacji pochodzących z badań klinicznych. Te badania, które wymienione są w pytaniu; w Wielkiej Brytanii, czy w Izraelu, to pierwsze, które odbywają się w kontrolowany sposób, i wciąż są w toku. Niestety – marnuje się wiele danych, które mogłyby mieć praktyczne znaczenie kliniczne. Zdajemy sobie sprawę z tego, że na świecie są tysiące pacjentów onkologicznych, którzy przyjmują marihuanę, ale nikt nie robi im badań kontrolnych z prawdziwego zdarzenia, ani nie wiemy też co dokładnie biorą (w kwestii ilości oraz jakości tych preparatów), czy łączą marihuanę ze standardową terapią, i jaki był finalny rezultat tych działań – co jest bardzo przykre.

 

W badaniach klinicznych nad działaniem antyrakowym marihuany – jakie są stosowane dawki? Są wyższe, niż te, które stosuje się w leczeniu objawów, takich jak ból, spastyczność mięśni i inne? Jak są podawane – w końcu THC dobrze rozpuszcza się wyłącznie w tłuszczach, więc ten fakt nie może pozostawać bez wpływu.

 

W przypadku tych z badań klinicznych, które są obecnie w toku – ich protokół nie jest mi znany, dlatego też nie mogę powiedzieć, jakich dawek aktualnie używają. Z tego co wiemy, pacjenci cierpiący z powodu raka, którzy zażywają marihuanę aby osiągnąć efekt przeciwnowotworowy, stosują dawki znacznie wyższe niż ci, którzy poszukują jedynie ulgi w objawach towarzyszących różnym schorzeniom, lub w przypadku niepożądanych działań leków stosowanych w ich terapii. W znamiennej większości przypadków, pacjenci używają oleju z marihuany podawanego podjęzykowo. Ten sposób administracji leku pozwala na szybkie uzyskanie znamiennych stężeń substancji aktywnej w rozsądnym przedziale czasowym, i utrzymują się na wysokim poziomie przez wystarczającą ilość czasu. Ostatnio zauważamy, że pacjenci uciekają się również do stosowania czopków doodbytniczych (wytwarzanych z oleju z marihuany w połączeniu z olejem kokosowym). Ten sposób aplikacji pozwala uniknąć przejścia THC przez wątrobę, i jego przekształcenia na drodze chemicznych przemian do 11-hydroksy-THC, który ma potężne działania psychoaktywne, dlatego można używać znacznie wyższych dawek tej substancji.

 

Jeżeli w tych pierwszych badaniach uda się otrzymać pozytywne wyniki, potwierdzające przeciwnowotworowe działanie marihuany – kiedy możemy się spodziewać, że znajdą one zastosowanie w klinice, na pacjentach chorych na raka? Czy będą konieczne jeszcze inne próby kliniczne nim to nastąpi?

 

Jeśli te pierwsze badania rzeczywiście dadzą pozytywne rezultaty (a przynajmniej nie ujemne), otworzą drogę do rozpoczęcia nowych prób, z udziałem większej ilości chorych, i na różnych rodzajach nowotworów. Co również jest bardzo prawdopodobne – zezwolą one na szerszy dostęp do Sativexu dla pacjentów onkologicznych.

 

Tak wysokie dawki kannabinoidów, które mogą zabijać komórki nowotworowe, muszą mieć silne działanie na organizm ludzki. Co wiadomo o bezpieczeństwie ich stosowania? Jakie są działania niepożądane, których powinniśmy się spodziewać?

 

Będę się upierać przy fakcie, że nieznane mi są dawki, które używane są w będących obecnie w toku badaniach klinicznych. Jednak, odwołując się do przypadków pacjentów, którzy na własną rękę próbują leczyć się marihuaną, bezpieczeństwo tego typu terapii można oceniać jako bardzo wysokie. Efekty uboczne są odwracalne, i mogą być łatwo opanowane przez odpowiednio dostosowaną dawkę. Wylicza się wśród owych działań niepożądanych zawroty głowy, spadek ciśnienia tętniczego, oraz napady paranoi, występujące w niektórych przypadkach.

 

Czy jest możliwe, że rak rozwinie odporność na kannabinoidy? Jaki mógłby być mechanizm za to odpowiedzialny – o ile już został opisany?

 

Badania nad zwierzętami wykazały jasno, że istnieją pewne rodzaje nowotworów, które, w rzeczy samej, okazują się odporne na działanie kannabinoidów. Ma to miejsce, niestety, w przypadku wszystkich znanych metod leczenia raka, i stanowi chyba największe wyzwanie które stawia sobie współczesna onkologia. Istnieje kilka prac autorstwa Guillerma Velasco oraz jego współpracowników, które naświetlają nieco jakie mechanizmy rządzą rozwojem odporności raka na kannabinoidy (ujmując rzecz skrótowo – polegają na stymulacji szlaków proonkogennych), ale zawierają również dobrą wiadomość. Otóż połączenie kannabinoidów i konwencjonalnych terapii (dokładniej – temizolomidu[chemioterapeutyk stosowany w leczeniu złośliwego guza mózgu – glejaka wielopostaciowego – przyp.red.]), pozwala na odzyskanie wrażliwości guza na obydwa rodzaje leczenia.

 

Nauka intensywnie zajmuje się badaniami nad dwoma głównymi kannabinoidami zawartymi w marihuanie – THC oraz CBD. Który z nich ma największe działanie przeciwnowotworowe, i dlaczego tak jest?

 

Aktywność przeciwnowotworowa kannabinoidów zależy od rodzaju raka, na który się je stosuje, oraz, co jest bardzo prawdopodobne – dla danego podtypu guza będzie się różnić w zależności od konkretnego pacjenta. W naszych badaniach przedklinicznych udało nam się zaobserwować, że przykładowo gllioblastoma [najbardziej złośliwa forma glejaka, jednego z guzów mózgu – przyp. red.], bardzo dobrze reaguje na THC, albo połączenie THC i CBD z przewagą tego pierwszego składnika. Natomiast rak piersi HER2+ [rodzaj raka piersi, który posiada na powierzchni receptory estrogenowe, co warunkuje specyficzne leczenie – przyp. red], okazuje się odpowiadać równie dobrze na CBD jak i THC, jeśli mówimy oczywiście o działaniu przeciwnowotworowym. Natomiast w przypadku guzów o znacznej komponencie zapalnej mieszaniny o wysokiej zawartości CBD powinny mieć większe działanie.

Niektóre osoby tak silnie wierzą w to, że marihuana może wyleczyć ich z nowotworu, że chcą nawet porzucić konwencjonalną chemioterapię. Używają w tym celu oleju z marihuany oraz innych metod jej podawania. Pani, jako naukowiec, który poświęcił wiele lat badając działanie przeciwnowotworowe kannaibnoidów – co by im powiedziała?
Taka decyzja, dotycząca rodzaju leczenia którym pacjent chce się poddawać, zależy oczywiście od niego, i powinna być respektowana. Jednak uważam za bardzo nierozsądne zalecanie komukolwiek, by nie poddawać się wcale tradycyjnej terapii, aby stosować samą marihuanę. Po pierwsze – wiele rodzajów raka ma wysoki odsetek uleczalności przy użyciu konwencjonalnych metod leczenia, a po drugie – w dniu dzisiejszym nie można powiedzieć z całą pewnością, czy marihuana ma działanie przeciwnowotworowe u ludzi. Osobiście byłabym za połączeniem obu rodzajów leczenia (konwencjonalnego + preparatów na bazie marihuany). Takie kombinacje w przeprowadzonych obserwacjach na zwierzęcych modelach choroby nowotworowej dały bardzo dobre wyniki leczenia, ponieważ obserwowano synergistyczne działanie tych leków (to znaczy, obserwowane przez nas efekty przewyższały te, które związane są z użyciem każdej z tych metod osobno).

 

Olej z Konopi CBD najlepszych producentów  i  inne suplementy w najlepszych cenach, znajdziesz w sklepie pod tym linkiem   Medyczny Olej Sklep

 

 

Zapisz się do naszego biuletynu

Zapisanie zajmie ci mniej niż minutę a dzięki niemu:

-uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów

-będziemy powiadamiać cię o nowych artykułach na portalu

-otrzymasz stały rabat w naszym sklepie

-poinformujemy cię o konkursach i promocjach

Email marketing templates powered by FreshMail.com