Oczywiście wszyscy wiemy, że najlepiej rozpocząć regularne uprawianie sportu już od najmłodszych lat, a w wieku późniejszym stale dbać o dobrą formę. Taka jest teoria, ale w praktyce –wiadomo nie zawsze jest czas, chęci. Ale na aktywność fizyczną nigdy nie jest za późno. W poniższym artykule przedstawimy Wam sylwetkę dziarskiego Japończyka, który udowodnia, że niekoniecznie trzeba się natrudzić, aby uzyskać pożądane efekty.

 

Jak japoński profesor zaczął biegać?

Osoby aktywne fizycznie mają co najmniej 30% mniejsze ryzyko zgonu w porównaniu z „kanapowcami”. Jednak idealna dawka ćwiczeń, która zapewniałaby długowieczność, wciąż nie była określona. Do czasu- naukowcy z Kopenhaskiego Instytut Badań nad Sercem przeprowadzili eksperyment mający na celu ocenę wpływu wysiłku fizycznego w postaci joggingu na śmiertelność uczestników badania. Obserwacje były prowadzone w latach 2001-2013, a brało w nich udział m.in. 3950 zdrowych ochotników.Okazało się, że w tej grupie osób średnia aktywność fizyczna w przedziale od 1 h do 2h25min. tygodniowo ( z częstotliwością 2-3 razy w tym okresie) wiązała się z najniższą śmiertelnością.

Wyniki tego eksperymentu zapewne nie zaskoczyły prof. Hiroakiego Tanaki z Instytutu Fizjologii Sportu Uniwersytetu Fukuoka w Japonii. Uczony dopiero przed kilkunastoma laty zaczął  ćwiczyć, a stało się to wtedy, gdy uświadomił sobie w jak słabej kondycji fizycznej jest. Jak sam mówi, padł ofiarą zmian cywilizacyjnych, które sprawiły, że ludzie przestali się ruszać. Za taki stan rzeczy wini przede wszystkim zdobycze technologiczne: „ Zaczęliśmy jeździć samochodami, metrem, pociągiem. Wszędzie pojawiły się windy i schody ruchome”. Brzmi znajomo?

Profesor postanowił wziąć się za siebie – nie przepadał jednak za nadmiernym wysiłkiem fizycznym, a zwłaszcza bieganiem, dlatego wpadł na pomysł, by uprawiać slow jogging, czyli bieganie wolnym tempem. Jak zapewnia naukowiec podczas takiej aktywności zużywa się dwa razy więcej energii niż maszerując z tą samą prędkością, na tym samym dystansie. Chodzi też o to, by aktywność fizyczna nie kojarzyła się z wysiłkiem, by ćwiczenia można było wykonywać bez przykrości. Uczony nazywa to bieganiem z uśmiechem, czyli Niko Niko, co po japońsku znaczy uśmiech.

Jednak profesor nie ograniczył się wyłącznie do sportu- zredukował też nieznacznie codzienną dawkę kalorii. Jadał 300-400 kilokalorii mniej niż dotychczas, nie chciał bowiem, by dieta stała się wyrzeczeniem. Nie potrafił również zrezygnować z alkoholu czy jedzenia późnym wieczorem, do czego namawiają dietetycy. Ale osiągnął swój cel- bez drastycznych zmian trybu życia po trzech miesiącach schudł i odzyskał dobrą kondycję.

 

Jak więc zacząć przygodę z slow joggingiem?

Należy biegać wolnym tempem, umożliwiającym swobodną konwersację bez uczucia zmęczenia czy przyśpieszonego oddechu. Przeciętna prędkość to 4-5km/h, czyli praktycznie spacerek. Na początek próbujemy biegać około 10 minut, 2-3 razy dziennie, by docelowo osiągnąć wartość 30-60 minut codziennie. Podstawą jest odpowiednia postawa- podbródek skierowany ku górze, wyprostowana sylwetka, linia wzroku na wysokości horyzontu, ale jeszcze ważniejsze jest „lądowanie”. Większość z nas „ląduje” na pięcie, zwłaszcza gdy do biegania używamy tradycyjnego obuwia z grubą podeszwą. Przy slow joggingu długość jednego kroku powinna stanowić 1/3 długości typowego kroku (nie mylić jednak z chodzeniem „na palcach”). By zrozumieć o co chodzi należy spróbować pobiec boso w tył, a następnie biec starając się lądować w tym samym punkcie stopy.

Aby nie być gołosłownym poniżej znajdziecie link do filmiku, na którym prof. Tanaka objaśnia sposób biegania i przedstawia odpowiednie wytyczne.

https://www.youtube.com/watch?v=qTODTwIneXM

 

Bibliografia:

http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0735109714071745

http://slowjogging.pl/