Gdy mówimy o lekach na bazie konopi, mamy do wyboru różne sposoby dostarczania kannabinoidów do organizmu. Jaki ich rodzaj jest najlepszy dla pacjentów?

W przeszłości powiedziałbym, że waporyzacja – bo to jak „palenie bez palenia”. W ankietach zawsze, gdy pyta się o to, jak pacjenci zażywają marihuanę najczęściej pierwszą wybieraną opcją jest palenie. Gdy zamieniasz palenie na waporyzację masz taką samą substancję aktywną, ten sam sposób przyjmowania i równie szybkie efekty, ale nie wdychasz przy okazji toksycznych składników znajdujących się w dymie. Ale obecnie myślę, że równie ważny jest olej. Przy jego użyciu możesz podać znacznie większą dawkę całkowitą, niż w przypadku waporyzacji. Zatem te dwa sposoby – waporyzacja i olej – myślę że mogłyby pokryć 90% wymagań stawianych przez pacjentów.

A jakie są główne różnice między metodą waporyzacji, a olejem z konopi? W dawkowaniu, efektach ubocznych?

To kwestia zwykłej biologii. Jeśli coś wdychasz, substancja chemiczna przechodzi do płuc, a dalej przedostaje się do krwi. Zachodzi to w ciągu około 2 sekund. Na tym polega działanie leków – zaczyna się ono w momencie, w którym dotrze on do układu krążenia. Następnie krąży po ciele, docierając do miejsca docelowego. Poprzez inhalowanie osiągamy to w mgnieniu oka, co również sprawia, że łatwiej możesz dobrać dawkę. Pociągasz raz, czekasz 10 sekund, stwierdzasz – „to wystarczy”, albo „nie jestem jeszcze na haju” – więc mogę wziąć drugą dawkę. Osiąga się szybki efekt, i możesz ustalić w prosty sposób schemat dawkowania. Ale większość z tego, co wdychasz nie przechodzi przez wątrobę. To co dociera do organizmu przez płuca trafia do tego narządu tylko w niewielkim stopniu. Jeśli coś zjesz, upłynie znacznie więcej czasu zanim lek trafi do krążenia ustrojowego, ale duża część z kolej przechodzi przez wątrobę. Ów narząd zmienia chemiczną strukturę tych substancji w coś całkowicie innego. Zatem ostatecznie lekiem, który znajduje się we krwi jest nie THC czy CBD, ale ich metabolity. Uważam, że w przypadku niektórych chorób to, co działa naprawdę, nie jest samym THC i CBD, ale właśnie owymi metabolitami powstającymi w wątrobie. Dlatego sądzę, że wciąż musimy się wiele dowiedzieć o tym, w której chorobie korzystniejsze jest użycie oleju albo waporyzacji. Od strony czysto chemicznej – obie drogi są całkowicie różne. Również w czasie uzyskania efektów oraz w kwestii substancji, które rzeczywiście za nie odpowiadają.

Co jednak z efektami ubocznymi owych dwóch metod?

Najważniejszym działaniem niepożądanym jest oczywiście bycie „na haju”. Może przerażać ludzi, powodować wypadki, albo możesz doznać upadku i chociażby złamania biodra… Jeśli coś połkniesz, już nic nie można zrobić – musisz to przeczekać. Nazywam to efektem „kosmicznego ciastka”. Ktokolwiek tego próbował, wie o czym mówię. Jeśli ktoś cię takim poczęstował, i było dość silne, to następne 3 czy 4 godziny raczej nie będziesz zbytnio szczęśliwy. Natomiast w przypadku drogi inhalacyjnej efekty masz szybko, i łatwiej jest je kontrolować. W skrócie – powiedziałbym że dla THC najlepsza jest inhalacja, a dla CBD – spożywanie oleju jest lepsze.

Czy może Pan powiedzieć coś o innych efektach ubocznych? Niektórzy ludzie biorą udział w badaniach klinicznych, ale w którymś momencie rezygnują z udziału. Dlaczego?

Warto zaznaczyć, iż nie zawsze rezygnują dlatego, bo naprawdę tego chcą. Czasem to lekarze każą im się wycofać, bo uważają że kontynuacja eksperymentu byłaby zbyt ryzykowna, a chcą uniknąć oczerniających opinii. Więc najczęściej rezygnacja z eksperymentu nie oznacza, że lek jest źle tolerowany. Najważniejsze efekty uboczne to zawroty głowy, nudności i wymioty, objawy lekkiej paranoi. Ludziom wydaje się wtedy, że są manipulowani przez lekarza, lub dzieje się z nimi coś dziwnego. Pieczenie oczu, niepokój… Nie są to poważne efekty uboczne, ale w badaniu klinicznym podchodzi się do tego bardzo restrykcyjnie. Gdy w ich trakcie coś pójdzie nie tak, wymaga to przeprowadzenia dodatkowego dochodzenia, bo inaczej wszyscy będą zadawali dodatkowe pytania. W badaniach z marihuaną medyczną kładzie się szczególny nacisk na bezpieczeństwo, dlatego gdy cokolwiek złego się stanie – zostaje ono wstrzymane.

Kiedy ludzie używają marihuany z powodu choroby, nie próbując przedawkować by osiągnąć uczucie „haju”, udowodniono, że efekty uboczne będą raczej łagodne i bezpieczne.

Są jednak skutki, które pojawiają się po długim czasie stosowania leku. Co mówią na ten temat badania kliniczne? Chyba nie przeprowadzono dotąd wiele takich, które skupiałyby się na tym jak marihuana, stosowana przez wiele miesięcy, wpłynie na organizm ludzki?

Cóż, jedyne badanie obejmujące dłuższy okres obserwacji dotyczyło Sativexu. Nie ujawniono w nim, by tolerancja na podawaną dawkę wzrastała. Zajmuję się Cannabis Dutch Programme, w którym widzimy dokładnie to samo. Monitorowaliśmy ilość używanej marihuany na przestrzeni 10 lat i średnia, dzienna dawka pozostaje ta sama. To oznacza, że wraz z upływem czasu ludzie nie potrzebują więcej, by otrzymać ten sam efekt. Uważam, że w kwestii długofalowego zażywania marihuany medycznej w odpowiedzialny sposób nie ma żadnych efektów ubocznych.

Większość rzeczy, których się boimy to konsekwencja analizy badań nad osobami nadużywającymi marihuany. To ludzie, którzy zaczynają palić jointa dziennie w wieku lat 15, albo tacy, którzy palą jej więcej w nieodpowiedzialny sposób. Oni przedawkowują cały czas – więc nie można tego odnosić do marihuany medycznej.  Doświadczają paranoi, schizofrenii, a nawet mają zaburzenia w rozwoju mózgu. Jednak ludzie którzy używają marihuany medycznej pod nadzorem lekarza zaczynając w wieku, powiedzmy 21 lat, albo nawet 25 – kiedy mózg jest już w pełni rozwinięty – osobiście nie uważam, by dotyczące ich ryzyko było wielkie.

Marihuana jest jednak rozważana jako sposób leczenia padaczki u dzieci. Czy uważa Pan że w chorobie o tak dewastującym wpływie na mózg ostateczny bilans korzyści i ryzyka w tej chorobie przemawia za jej stosowaniem?

Warto podkreślić, że to nie jest leczenie – znosi jedynie objawy. Przestajesz brać marihuanę, i one wracają. Nie jestem w stanie powiedzieć, co się stanie z tymi dziećmi gdy już dorosną, a objawy epilepsji znikną – bo to jest wciąż nowa metoda. Znamy ją dopiero od kilku lat. W trakcie badań klinicznych jest preparat producenta Sativexu o nazwie Epidiolex. Zawiera on tylko CBD[kannabidiol – jeden z głównych kannabinoidów zawartych w marihuanie, nieposiadający właściwości psychotropowych – przyp. red]. Wykazano, że tylko niewielki odsetek dzieci dzięki niemu całkowicie uwalnia się od choroby, jest pewna liczba dzieci, u których napadów jest mniej, ale są również takie, u których nie odnosi on żadnego efektu. Więc znów trzeba powiedzieć – to nie jest cudowny lek. Odnosi pozytywne skutki, czasem po pewnym czasie jego efekt się wyczerpuje, więc jest dokładnie taki, jak każdy inny.

To, co dla mnie jest szczególnie interesujące w przypadku padaczki dziecięcej – nie trzeba robić pełnowymiarowego badania klinicznego by udowodnić że działa, ponieważ 5-letnie dziecko nie może udawać, że nie ma epilepsji. Jeśli ma napady – ma je, jeśli nie – nie ma ich. Wystarczy na nie spojrzeć i liczyć ich częstotliwość. Nie ma jednak odpowiedzi na pytanie, co się stanie z rozwijającym się mózgiem jeśli zaczniesz im podawać THC od 5-go, czy nawet 1-go roku życia. Będziemy to wiedzieć, gdy osiągną 20 rok życia, i będziemy mogli znów je zbadać, a to zajmie przynajmniej lat 15. Zatem – obecnie to wciąż pytanie otwarte. Jednak jeśli nie będziemy ich leczyć – umrą. Nie dożyją nawet do 7 urodzin, bo się nie rozwiną. Więc zadając to pytanie trzeba myśleć przede wszystkim o tym – jakiego zła pragniesz uniknąć? Jakie są konsekwencje nieleczenia? Myślę, że często w debacie o konopiach zapominamy o tym. Gdy ktoś umiera, ma raka albo padaczkę – owszem, marihuana może dawać długofalowe skutki uboczne, ale niepodanie jej w perspektywie czasu będzie miało skutek jeszcze gorszy.

 

Olej z Konopi CBD najlepszych producentów  i  inne suplementy w najlepszych cenach, znajdziesz w sklepie pod tym linkiem   Medyczny Olej Sklep

Zapisz się do biuletynu Medycznego Oleju

Zapisanie zajmie ci mniej niż minutę a dzięki niemu:

-uzyskasz dostęp do ekskluzywnych materiałów

-będziemy powiadamiać cię o nowych artykułach na portalu

-otrzymasz stały rabat w naszym sklepie

-poinformujemy cię o konkursach i promocjach

Email marketing templates powered by FreshMail.com